5.5 C
Warszawa
sobota, 5 grudnia, 2020

Kapryśna pogoda. Wielkanoc w kratkę [PROGNOZA POGODY]

Wreszcie poznaliśmy prognozy pogody na Święta Wielkiej Nocy w Polsce. Cały Wielki Tydzień zapowiada się ciepło i słonecznie, jednak już w lany...

Imigranci mają swoje sposoby. Wstrząsająca relacja polskiego kierowcy z Europy Zachodniej

Zaktualizowany:

Parlament Europejski przegłosował tzw. pakiet mobilności, którego efektem będzie wyeliminowanie m.in. polskich firm transportowych z dróg zachodniej Europy. O tym, jakie problemy z nielegalnymi imigrantami i ze służbami granicznymi na zachodzie Europy mają polscy kierowcy, opowiada red. Tomaszowi Cukiernikowi Maciej Pater, kierowca tira z Tarnowa.

– Jak długo pracuje Pan w zawodzie i w jakich krajach jeździ Pan samochodem ciężarowym?
– Ciężarówką jeżdżę od czterech lat. Od około roku współpracuję z firmą, która obiera głównie takie kierunki jak Anglia, Niemcy, Francja, Beneluks. Czasem trafia się jakiś transport do Polski, ale najczęściej są to przewozy na trasie Niemcy-Anglia, Anglia-Niemcy.

– Jak jeździ się tirem po Europie Zachodniej?
– Specyficznie. Są to dość niebezpieczne kierunki, jeśli chodzi o imigrantów; dość niebezpieczne kierunki, jeśli chodzi o kradzieże. Wiadomo, że wozimy czasem cenne, czasem mniej cenne ładunki, a ponadto jesteśmy podatni na wszelkiego rodzaju próby kradzieży paliwa czy włamań do kabiny kierowcy. Zdecydowanie bardziej bezpieczne są kierunki wschodnie, gdzie jednak – po pierwsze – te ładunki są troszeczkę mniej wartościowe; po drugie – nie ma tylu tirów, takiego ogromnego tranzytu. Bo jednak Niemcy są krajem, gdzie idzie horrendalnie duży tranzyt, bo i Skandynawia, i Bałkany, i Wschód-Zachód – to wszystko idzie przez Niemcy.

– Z tych krajów, po których Pan jeździ, gdzie jest najbardziej niebezpiecznie pod względem imigrantów?
– Najniebezpieczniej jest podczas przepraw promowych – zarówno jeśli chodzi o te bardziej popularne, jak Calais, Dunkierka we Francji, jak i te mniej popularne: Hoek van Holland w Holandii czy Caen we Francji, skąd bardzo dużo aut jeździ do Anglii. Niebezpieczne są także wszystkie drogi dojazdowe do tych portów, bo są one oblegane przez imigrantów. Bardzo popularne są belgijskie drogi A14 i A10, którą z miejscowości Venlo w Holandii 80 proc. tranzytu jedzie do Anglii i imigranci o tym wiedzą. Nieraz miałem styczność z włamaniem na przestrzeń ładunkową właśnie na tych kierunkach. Jechałem na południe Francji i w okolicach Paryża ściągnęła mi żandarmeria tychże imigrantów. Często jest tak, że nie ma miejsca na parkingu w danym kierunku, więc wystarczy zawrócić na autostradzie i stanąć na parkingu po drugiej stronie autostrady, by mieć potem problemy. Raz mi się tak zdarzyło, że jechałem na południe Francji i trzech czy czterech imigrantów zaczęło wychodzić na rozładunku. Zamiast być kilka kilometrów bliżej Anglii, znaleźli się 500 km dalej. Autostrada A14 jest dość dobrze zabezpieczona, ma druty kolczaste, a mimo to imigranci chodzą sobie wzdłuż tej drogi i robią wszystko, aby taki zestaw się zatrzymał. I wskakują za kabinę, pod naczepę, na koła zapasowe, a czasami uda im się wejść do kabiny. Ostatnio był przypadek bułgarskiego kierowcy, który trafił na stos płonących palet i nie wiedział, co robić. Chciał te palety sforsować, ciągnik się zatrzymał i uległ doszczętnemu spaleniu, a kierowca został dotkliwie pobity przez uchodźców i prawdopodobnie trafił do szpitala.

– W mediach społecznościowych został opublikowany film pokazujący przypadek polskiego kierowcy tira, któremu imigranci wybili szybę przednią. Wie Pan, jak to się skończyło?
– Francuska policja spisała protokół i kazała mu jechać dalej. Przeprawił się na drugą stronę kanału. W Anglii została mu ta szyba wymieniona, oczywiście na koszt pracodawcy.

– Jakie wiążą się z tym problemy? Na co kierowcy muszą uważać?
– Choć jeszcze nie spotkałem się z przypadkiem, by kierowca celowo wiózł imigrantów, to głównym problemem jest to, że służby dość nieprzychylnie patrzą na kierowców, którzy w takiej sytuacji są postrzegani jak przestępcy i mają całą masę nieprzyjemności. Bardzo często przed wjazdem do portu i na CB Radio polski kierowca, który ma kilku imigrantów na naczepie, prosi trzech czy czterech kolegów, by poszli razem ich wypędzić. I wtedy chłopaki wychodzą, a przy okazji sprawdzają naczepy innych samochodów. Tak sobie kierowcy radzą. W porcie w Dunkierce, przez który ja najczęściej jeżdżę, jest kilka kontroli: francuska, brytyjska, poprzez obwąchanie pieska. Jeżeli imigranci zostaną wykryci przy pierwszej kontroli, to pół biedy, bo spisywany jest wtedy protokół i można jechać dalej, najwyżej jakieś wezwanie przyjdzie potem do złożenia wyjaśnień. Najgorzej jest, kiedy już po zjeździe z promu w Anglii okazuje się, że mamy takich delikwentów. I wtedy kierowcy nie bardzo wiedzą, co mają zrobić, bo jeśli zostanie to wykryte, to wtedy grozi im – z tego co wiem – sześć miesięcy aresztu. Dlatego jeśli zorientują się, że imigranci są na naczepie, starają się stanąć gdzieś w bocznym miejscu i ich wypuścić, żeby nie mieć nieprzyjemności. Bardzo często spotyka się sytuacje, gdy na samym promie imigranci przechodzą z jednego auta na drugie. I wtedy okazuje się, że zestaw, który przeszedł kontrolę celną, w której nie wykryto nic, po zjeździe z promu jest kontrolowany i wykrywa się nieproszonych gości na naczepie. To jest najgorszy z możliwych przypadków, bo wtedy kierowca może zostać oskarżony o przemyt ludzi. Duże problemy są w przypadku ładunków spożywczych, bo taki ładunek po wejściu imigranta nadaje się tylko do utylizacji. Choć do naczepy typu chłodnia ciężko się włamać, to zdarzają się i takie przypadki.

– Nie da się jakoś przed tym zabezpieczyć?
– Jest takie drugie dno w tej całej sytuacji. Firma może się starać o pewien certyfikat, który podlega punktom kontroli. Sprawdzany jest cały zestaw, zamykany potem na kłódkę, jest linka celna, chłodnie są zabezpieczane sztabą z zamkiem. Lecz kierowcy boją się zamykać, bo imigranci mają swoje sposoby: rozrywają dach, dostają się do środka podczas samego załadunku. Jeżeli kierowca pozamykał szczelnie przestrzeń ładunkową, jest wtedy pewny, że nie wiezie uchodźców, a tymczasem w przypadku wykrycia imigrantów kierowca jest w 100 procentach obwiniany o ich przewożenie.

– Jakie są tego konsekwencje?
– W okolicach Antwerpii w Belgii włamało mi się 11 młodych mężczyzn i w okolicach Paryża zaczęli się tłuc. Mają telefony z GPS-em i doskonale wiedzą, gdzie jadą. Wiozłem nowe opony samochodowe, miałem plombę, miałem linkę celną. Zorientowali się, że jadą nie tam, gdzie chcieli. Zadzwoniłem po francuską żandarmerię. Żandarmeria przyjechała. Pokazałem, że mam plombę, że jest linka celna. Kazali mi zdjąć plombę. Imigrantów spakowali do specjalnego samochodu. Pojechaliśmy wszyscy na komisariat i złożyłem obszerne zeznania. Na szczęście nie miałem żadnych nieprzyjemności. Padło oczywiście pytanie, czy nie mam udziału w przewożeniu imigrantów. Powiedziałem, że jestem młodym kierowcą, że mam dość stresu, poza tym nie jadę w tym kierunku, w którym oni by chcieli. Żandarmi bardzo byli zdziwieni, jak oni się tam w ogóle dostali. Mają swoje sposoby. Niedawno kierowcy zorientowali się, że można przerzucić pas poprzez górę plandeki, ściągnąć ten pas i plandekę na dół i wówczas plandeka odstaje na dole i wtedy można wejść pod zabudowę. Wtedy żandarmeria bardzo mi pomogła. Bałem się, bo to były początki mojej pracy.

– Jak powinien zachować się kierowca, kiedy wykryje imigrantów?
– Mimo konsekwencji aresztu wolałbym wezwać policję czy ochronę portu, bo od tego te służby są, niż zatrzymać się w krzakach i wypuścić takich imigrantów. Można być zauważonym przez innego kierowcę, który może donieść potem policji. Wtedy podejrzewam, że są większe nieprzyjemności.

– Jak na takie incydenty z udziałem polskich kierowców reaguje policja na Zachodzie?
– Nie wydaje mi się, aby polscy kierowcy mieli jakąś złą opinię. Wiadomo, w każdej grupie zawodowej czy społecznej zdarzają się przypadki, że ktoś jest przysłowiową czarną owcą – i to rzutuje na całą grupę. Wschodnich kierowców jest na Zachodzie bardzo dużo: rumuńskich, bułgarskich, węgierskich, ukraińskich, polskich.

– Czy duże jest niebezpieczeństwo rozboju ze strony imigrantów?
– Imigranci, których spotykałem, to są ludzie w przedziale wieku 15-20 lat. To młodzi, silni mężczyźni. Kierowca z okolicach 50 roku życia sam nie da sobie z nimi rady. A oni za wszelką cenę chcą dostać się do Anglii; są tak zdesperowani, że mogą wsiąść do zabudowy, w której przewożona jest mrożonka przy minus 15 stopniach. To się może zakończyć dla nich tragicznie. Mimo wszystko to robią. Oczywiście zdarzają się napady na polskich kierowców, ale nie wiem, czy zawsze są to imigranci. W Polsce wszystko jest na nich zrzucane. Jeżeli ktoś kradnie paliwo z ciężarówki, to kradną po 300-500 litrów. Wiadomo, że imigranci tego nie zrobią, bo jeśli nawet by chcieli, to nie mają gdzie tego schować. Znajomemu ukradli z naczepy bardzo dużo telewizorów LCD. To też nie imigranci, bo to wszystko musi być zorganizowane. Mnie imigranci przepraszali, że przecięli mi plandekę, kiedy czekałem na francuską żandarmerię. Wiadomo, imigranci też są dobrzy i źli. Ciężko wszystkich wrzucać do jednego worka.

– Czy kierowcy próbują się jakoś bronić? Mają jakieś narzędzia?
– Tak, kierowcy wożą pałki, gazy pieprzowe, paralizatory. To wszystko jest jednak niedozwolone w Wielkiej Brytanii. Jeżeli kierowca zostanie zatrzymany ze zwykłym ostrym nożem do krojenia chleba, to zostaje mu ten nóż skonfiskowany jako narzędzie niebezpieczne. Więc takie narzędzia są gdzieś głęboko pochowane, bo tak naprawdę nie wolno tego mieć w samochodzie. Mamy związane ręce i jeśli spotka Pan stu kierowców, to każdy z nich powie co innego. Jedni by się bronili, inni nie. Ja sam nie wiem, jak bym się zachował w takiej sytuacji.

– Jaka jest skala problemu?
– Problem pojawia się i znika. Kilka lat temu było bardzo dużo przypadków rzucania kamieniami w szybę, podkładania gałęzi pod koła. Wszystko po to, żeby kierowca się zatrzymał. Zdarzają się sytuacje, że imigranci podchodzą do kierowcy z pytaniem, czy nie weźmie ich do Anglii. Każdy kierowca o zdrowych zmysłach odmawia. Jest to dość duży problem. Zastanawiam się, co by to było, gdyby to dotyczyło granicy niemiecko-polskiej, Polaków czy Niemców. Można by się było domagać od nich potem jakiś roszczeń. Natomiast imigranci nie mają nic przy sobie i nie mają nic do stracenia.

– Kto pokrywa szkody?
– Jeśli firma ma ubezpieczony pojazd od szkód tego typu, to pokrywa je ubezpieczyciel, natomiast nie jest to tanie ubezpieczenie. Taniej jest wymienić raz na kilka lat zniszczoną szybę czy koło niż ubezpieczyć cały zestaw. Dlatego samochody zwykle nie są ubezpieczane. Natomiast ładunki są ubezpieczane.

– Dziękuję za rozmowę i życzę bezpiecznych tras.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

- Advertisement -
- Advertisement -

Najnowsze

Stanisław Michalkiewicz: Zanim wrócimy do Stalinogrodu

– Panie Piperman, pan już wróciłeś ze szczytu klimatycznego w tym, jakże mu tam, Stalinogrodzie? – Panie Biberglanc, ja widzę, że pan spałeś całe 62...

Korwin-Mikke: Facebook usunął mi wpis. Szerzę „mowę nienawiści”

FaceBook usunął mi wpis – co zresztą jest zamykaniem wrót stajni, gdy konie już wyprowadzono, bo wpis był sprzed dwóch tygodni. Zablokował mi też...

Fakty i mity: Czy kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni?

Kiedy Janusz Korwin-Mikke mówił w ubiegłym roku, podczas debaty o konieczności wyrównywania płac w unioparlamecnie, że kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni dlatego, że są...

Olimpiada kłamców. Wybory wygrywają ci, którzy kłamią najwięcej

Kampanie wyborcze w demokracjach, to olimpiady kłamców. Wygrywają ci, którzy kłamią najwięcej i najbardziej przekonująco. Swoje rządy w Warszawie Rafał Trzaskowski rozpoczął od wycofywania się...

Rząd będzie handlował masłem? Prof. Gwiazdowski o socjalistycznych absurdach

Z profesorem Robertem Gwiazdowskim, ekspertem Centrum im. Adama Smitha, rozmawia Rafał Pazio. – W przyszłym roku ma być sporo podwyżek i nowych opłat. Najsłynniejsza to...

Nowa przewodnicząca CDU. Kontynuacja polityki Angeli Merkel

Wydaje się, że delegaci rządzącej w Niemczech partii wybrali nie tylko swoją nową przewodniczącą, ale też przyszłą kandydatkę do stanowiska kanclerza rządu RFN. Wybrali...

Łagodna rewolucja. Narodziny lemingradu

Trudności w opisie bieżącego życia politycznego, niejasnych i impulsywnych sympatii „elektoratu” wynikają po części z tego, że zaczynamy zapominać o PRL-u. Ta kraina zamienia...