5.5 C
Warszawa
sobota, 4 lipca, 2020

Kapryśna pogoda. Wielkanoc w kratkę [PROGNOZA POGODY]

Wreszcie poznaliśmy prognozy pogody na Święta Wielkiej Nocy w Polsce. Cały Wielki Tydzień zapowiada się ciepło i słonecznie, jednak już w lany...

Marek Jan Chodakiewicz: Wojna „wesołków” w Waszyngtonie

Zaktualizowany:

W kontrowersyjnej książce „The Pink Swastika: Homosexuality in the Nazi Party” („Różowa Swastyka – homoseksualiści w partii nazistowskiej” – Veritas Aeterna Press, Sacramento, CA, 2002), Scott Lively i Kevin Abrams zredukowali rzeczywistość międzywojnia w Niemczech do walk pomiędzy „twardzielami” a „ciotami”.

Ci pierwsi to naziści, ci drudzy to lewicowcy: liberałowie, socjaliści i komuniści. Krótko mówiąc: w wizji historii zaprezentowanej przez Lively’ego i Abramsa lata dwudzieste i trzydzieste były okresem walki na śmierć i życie między niemieckimi homoseksualistami wyznającymi rywalizujące ze sobą ideologie.

Bardzo podobny paradygmat uznaje Frédéric Martel, autor książki „In the Closet of the Vatican: Power, Homosexuality, Hypocrisy” („Trup w szafie Watykanu – władza, homoseksualizm, hipokryzja” – Bloomsbury Continuum, London and New York, 2019). Jest on aktywistą gejowskim, apostatą katolickim od trzynastego roku życia, obecnie określającym się jako „katolicki ateista” (str. 547), czcicielem francuskiej laickości, entuzjastycznym zwolennikiem dekapitacji podczas rewolucji francuskiej, zawziętym wrogiem Opus Dei, anty-antykomunistą, dziennikarzem postępowym oraz lewicowym socjologiem.

Cel autora jest jednoznaczny: „Albo wszystko zostanie zmienione i odbudowane, albo ryzykujemy zniknięcie religii” (str. 93). Autor kwestionuje „przestarzałą teokrację Watykanu” (str. 371). Miast niej wyznacza Stolicy Piotrowej nowy kurs mający ocalić Kościół katolicki. Jednym z jego elementów jest otwarcie się na represjonowanych reprezentantów peryferii rodzaju ludzkiego, w tym homoseksualistów. Zmiany należy rozpocząć od gejowskiego Watykanu, czyli: „Witaj Sodomo!” (str. 152).

Autor jest bluźniercą ciężkiego kalibru. Nienawidzi Pisma Świętego (str. 304). „Czy McDonald wywarł presję, by Najświętszą Dziewicę [sic!] odsunięto od jego McNuggets?” – to tylko jeden z przykładów żartów Martela (str. 308). Następny jest jeszcze zabawniejszy: „Odkrywam najświętszą trójcę [sic!] artystów LGBT: Leonardo da Vinci, Michał Anioł i Caravaggio” (str. 315).

By przebrnąć przez tę bluźnierczą pracę reprezentującą poziom prasy brukowej, katolik musi posiadać odporny żołądek. Książka ta powinna znaleźć się na indeksie. Zalecam jednak zapoznanie się z rewelacjami i argumentami autora, które brzmią następująco:

Skażony episkopat

Watykan jest znacznie bardziej nieokiełznany niż San Francisco. W państwie watykańskim homoseksualiści stanowią przypuszczalnie aż 70% (str. 309). Podobnie jak w Kościele katolickim en masse. W Meksyku na przykład homoseksualizmem dotknięte jest 70% episkopatu i 75% księży (str. 244).

„W chwili obecnej w CEI [Konferencji Episkopatu Włoch] jest więcej »aktywnych« homoseksualistów niż w merostwie San Francisco” (str. 395). Wszyscy oni ukrywają swoją prawdziwą orientację seksualną. Niektórzy spośród nich są liberalni i postępowi, ale cierpią w skutek okrutnych represji, które stosują wobec nich konserwatyści i antykomuniści z obecnie dominującej frakcji. Frakcja ta obłudnie naucza nienawiści do homoseksualistów w ciągu dnia, podczas gdy nocą z pełną hipokryzją sama praktykuje sodomię.

Dlatego też można powiedzieć, że obecnie w Kościele ma miejsce otwarta wojna między gejowskimi wyzwolicielami a w przeważającej większości praktykującymi homoseksualizm „hipokrytami” (oraz paroma naprawdę świątobliwymi kapłanami). Dychotomia ta znajduje swoje odzwierciedlenie w całym Kościele, który – podobnie jak Watykan – doświadcza wojny. Posłużmy się tu przykładem „małżeństw homoseksualnych”. „Armia homofilskich księży i sekretnie homoseksualnych prałatów (…) mobilizuje się przeciwko drugiej armii »jawnych aktywistów gejowskich«. Wojna o legalizację małżeństw homoseksualnych, była w istocie bitwą pomiędzy homoseksualistami” (str. 342).

Jak też możemy zidentyfikować „hipokrytów” w Kościele? Musimy po prostu założyć, że są wszędzie. Martel spieszy z zapewnieniem: „Życie homoseksualne w Watykanie oraz, szeroko rzecz ujmując, w całym Kościele katolickim, które przybiera formę sekretnej przyjaźni, można, moim zdaniem, porównać do solidnego korzenia niewidocznego dla oczu patrzących na roślinę na powierzchni” (str. 479).

Niczym nieokiełznany gąszcz, oplata on wszystko wzdłuż i wszerz. Hasło obowiązujące dziś w Watykanie to SWAG: „Sekretnie Wszyscyśmy Aktywnymi Gejami” (str. 276). No i wszystko jest w porządku, ponieważ Jezus też był gejem zakochanym w św. Janie, co zostało rzekomo utrwalone w Ewangelii św. Łukasza (str. 276).
Niemniej uszy wielu księży pozostają głuche na prostacką zasadę: „Nie pieprzyć owieczek” (str. 152) – jak twierdzi Martel.

Niektórzy „hipokryci” to także bezwstydni pedofile. Na przykład podobno jeden z hierarchów na Kubie ma uciechę z „błogosławienia chłopięcych penisów” (str. 525). W związku z tym, bez żadnych dowodów na to, autor obstaje, że w Kościele istnieją „dziesiątki tysięcy” wykorzystujących i „setki tysięcy” wykorzystywanych (str. 511). Jednakże tylko ludzie pełni nienawiści, w większości konserwatyści, dopatrują się związku pomiędzy homoseksualizmem a pedofilią. Tak czy owak, Watykan zamyka oczy na odrażające wykorzystywanie dzieci. Gorzej jeszcze – aktywnie chroni ludzkie drapieżniki. Dopóki oficjalnie ich stanowisko dotyczące homoseksualizmu zgodne jest z Magisterium Kościoła, dopóty prywatnie mogą na nie nie zważać.

Zdaniem Martela, taki jest pierwotny odruch żądnej władzy gejowskiej kurii. Autor określa ją mianem „parafii” lub, zamiennie, „gejowskiej masonerii” (str. 169). Utrzymuje również, że nie istnieje żadne „lobby gejowskie” w Watykanie, a jedyne wielorakie frakcje. Słowo lobby oznaczałoby jedność i solidarność. Tymczasem „parafia” jest różnorodna i ma wiele wymiarów. Nawet frakcja „hipokrytów” posiada liczne koterie. Zatem wszystko jest osobiste i tworzy „system hipokryzji” (str. 273). Oto prawdziwe oblicze najwyższych zwierzchników i kadr kapłańskich Kościoła katolickiego.

Ostoja „odmiennych” dzieci

Martel stoi na stanowisku, że nie tylko Watykan, ale cały Kościół jest przeżarty homoseksualizmem. Wyróżnia pięć rodzajów homoseksualistów, zgodnie z typologią zaproponowaną przez francuskich poetów-homoseksualistów – Arthura Rimbaud i Paula Verlaine’a (str. 533-535). Powszechne występowanie „ciot” wśród kleru wynika z tego, że poprzez „homofobiczne” dziesięciolecia poprzedzające zamieszki w Stonewall, wywołane przez środowisko LGBT (przełomowy moment w historii ruchu LGBT), seminaria katolickie były jedyną ostoją „odmiennych” dzieci.

W końcu seminarzyści ci zostali księżmi, by nie musieć obcować z kobietami. W wieku dorosłym zazwyczaj zyskiwali samoświadomość seksualną. W dodatku bynajmniej nie nieliczni mieli okazję zakosztować jeszcze w seminarium słodkiego, acz homofobicznie wzbronionego, zakazanego owocu homoseksualnego. Niektórych młodzieńców po prostu zgwałcili ich zwierzchnicy. Inni z kolei realizowali swoje pożądania z innymi seminarzystami o podobnych inklinacjach lub wykorzystywali słabość i konfuzję młodszych kolegów.

Niektórzy, zwłaszcza u zarania działalności ruchu wyzwolenia gejów, rezygnowali z rygoru dyscypliny i korzystali z uciech seksualnych dowoli poza murami seminariów. „W zasadzie truizmem jest twierdzenie, że większość członków seminariów stanowią młodzi geje; w ich odczuciu homoseksualizm to coś zdecydowanie normalnego. Bez większych trudności dyskretnie chadzają do klubów gejowskich” (str. 401), zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, co daremnie próbował ukrócić kardynał Zenon Grocholewski. Zasada „nie pytaj, nie gadaj” odnosi się obecnie do wszystkich seminarzystów (str. 409).

Ponadto – jak twierdzi Martel – dzięki rewolucji seksualnej nie ma już potrzeby istnienia seminarów. Każdy homoseksualista może wszak przestać się kryć i korzystać z pełni życia, zwłaszcza jeżeli powściąganie żądz okupił takim cierpieniem jak na przykład były ksiądz Krzysztof Charamsa z Polski. Teraz jest wolny, podczas gdy wszyscy inni dalej się męczą, żyjąc pełnym hipokryzji podwójnym życiem. Autor jest pełen współczucia i dla Charamsy, i dla wszystkich innych księży-gejów. Na przykład używa sformułowania „cierpiał niczym Chrystus” w odniesieniu do praktykującego homoseksualisty „ojca Luisa”, który zmarł na AIDS, a który był też autorytetem Martela w dzieciństwie (str. 550).

Jako remedium na patologie w łonie Kościoła katolickiego francuski aktywista gejowski proponuje teologię wyzwolenia. Martel zdecydowanie popiera tak zwanych dysydentów i z prawdziwą radością objaśnia ich przesłanie: „istotne znaczenie rasy, płci lub orientacji seksualnej wobec wykluczenia lub ubóstwa” (str. 485). Socjologa niezmiernie ekscytuje „teologia gejowska” (gay theology, queer theology), którą szczegółowo omówił James Adison (str. 485).

Martela cieszy fakt, że nowe oblicze teologii wyzwolenia nie przejawia cech kolektywizmu, chociaż gdy omawia okres przed 1989 rokiem, zawsze unosi się gniewem na antykomunizm i konserwatyzm, miast tego popierając marksizm i rewolucję. „Dysydenci” porzucili bowiem Marksa na rzecz postmodernistów: Michela Foucault i Jacques’a Derridy. Nowa odmiana tej „katolickiej” rewolucji jest zatem nareszcie indywidualistyczna, zgodnie z nakazami dyktatury przyjemności ulubionej przez gejowskiego aktywistę.

W ten oto sposób teologia wyzwolenia zaakceptowała „małżeństwa” homoseksualne, święcenia kapłańskie kobiet, małżeństwa księży, włącznie z homoseksualnymi, oraz szereg innych sztandarowych postępowych rozwiązań. W dodatku teologowie wyzwolenia promują wszystkich wykluczonych i zmarginalizowanych, umieszczając ich w „głównym nurcie kultury masowej”. Niektórzy wyznawcy tego szczególnego nurtu posuwają się o krok dalej: „Ponadto, Kościół musi skończyć z »celibatem kapłanów«, ponieważ stanowi on sedno problemu” (str. 343).

Oznacza to, że klerowi należy pozwolić na uprawianie seksu z kimkolwiek i czymkolwiek będzie sobie życzył – naturalnie w imię ratowania Kościoła. Niewątpliwie propozycja Martela to interesujący sposób na kryzys związany ze znaczącym spadkiem powołań w Kościele katolickim. W dodatku autor wierzy, że zmian w zaproponowanym przez niego kierunku nie da się zatrzymać, ponieważ wspierają je także zdecydowanie heteroseksualni, acz nie homofobiczni kardynałowie Reinhard Marx i Walter Kasper, a przede wszystkim papież Franciszek.

Następca na Stolicy Piotrowej „jest blisko ubogich, wykluczonych, prostytutek i imigrantów” – zachwyca się autor (str. 377). „Nigdy jeszcze papież nie miał tyle współczucia dla – nie bójmy się tego słowa – poczucia braterstwa z homoseksualistami. To prawdziwa galilejska rewolucja!” (str. 102). Jednakże nawet papieża Franciszka lewica musi czasem postawić do pionu, ponieważ na przykład raz wypsnęło mu się, że „ideologia gender (…) jest demoniczna” (str. 70).

Tradycjonalisty za to w żadnym wypadku nie można by zaakceptować. Bowiem tradycjonaliści, choćby nie wiadomo jak miłosierni i kochający, nic tylko osądzają i nienawidzą. W większości są też hipokrytami, bo trzymają się przestarzałych pojęć związanych z katolicyzmem. W najlepszym przypadku należałoby ich ściśle zmarginalizować albo – jeszcze lepiej – wyeliminować całkowicie z Matki-Kościoła, obecnie głoszącego postmodernistyczną teologię wyzwolenia. Oto esencja postmodernistycznej „posługi”. Taki Kościół Martel – „kulturowy katolik” – mógłby może znieść, o ile oczywiście jego działalność nie rzucałaby się w oczy.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

- Advertisement -
- Advertisement -

Najnowsze

Stanisław Michalkiewicz: Zanim wrócimy do Stalinogrodu

– Panie Piperman, pan już wróciłeś ze szczytu klimatycznego w tym, jakże mu tam, Stalinogrodzie? – Panie Biberglanc, ja widzę, że pan spałeś całe 62...

Korwin-Mikke: Facebook usunął mi wpis. Szerzę „mowę nienawiści”

FaceBook usunął mi wpis – co zresztą jest zamykaniem wrót stajni, gdy konie już wyprowadzono, bo wpis był sprzed dwóch tygodni. Zablokował mi też...

Fakty i mity: Czy kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni?

Kiedy Janusz Korwin-Mikke mówił w ubiegłym roku, podczas debaty o konieczności wyrównywania płac w unioparlamecnie, że kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni dlatego, że są...

Olimpiada kłamców. Wybory wygrywają ci, którzy kłamią najwięcej

Kampanie wyborcze w demokracjach, to olimpiady kłamców. Wygrywają ci, którzy kłamią najwięcej i najbardziej przekonująco. Swoje rządy w Warszawie Rafał Trzaskowski rozpoczął od wycofywania się...

Rząd będzie handlował masłem? Prof. Gwiazdowski o socjalistycznych absurdach

Z profesorem Robertem Gwiazdowskim, ekspertem Centrum im. Adama Smitha, rozmawia Rafał Pazio. – W przyszłym roku ma być sporo podwyżek i nowych opłat. Najsłynniejsza to...

Nowa przewodnicząca CDU. Kontynuacja polityki Angeli Merkel

Wydaje się, że delegaci rządzącej w Niemczech partii wybrali nie tylko swoją nową przewodniczącą, ale też przyszłą kandydatkę do stanowiska kanclerza rządu RFN. Wybrali...

Łagodna rewolucja. Narodziny lemingradu

Trudności w opisie bieżącego życia politycznego, niejasnych i impulsywnych sympatii „elektoratu” wynikają po części z tego, że zaczynamy zapominać o PRL-u. Ta kraina zamienia...