5.5 C
Warszawa
wtorek, 22 września, 2020

Kapryśna pogoda. Wielkanoc w kratkę [PROGNOZA POGODY]

Wreszcie poznaliśmy prognozy pogody na Święta Wielkiej Nocy w Polsce. Cały Wielki Tydzień zapowiada się ciepło i słonecznie, jednak już w lany...

Obcy agenci w służbach Stanów Zjednoczonych

Zaktualizowany:

Wraz z wiosną przyszedł w USA wysyp spraw sądowych agentów obcych państw. Po młodej Rosjance na swoje kary czekają: była pracownica Departamentu Stanu oraz byli agenci CIA i Agencji Wywiadowczej Departamentu Obrony.

Koniec kwietnia i początek maja przyniósł w USA kilka znaczących spraw w temacie agentów działających na rzecz obcych państw. W tym samym numerze „NCz!” w innym tekście opisujemy przypadek Marii Butiny, której udało się zinfiltrować kilka amerykańskich organizacji pozarządowych i dotrzeć do różnych wpływowych ludzi, skazanej za działanie bez rejestracji jako agent obcego państwa. W poniższym artykule opisujemy przypadki Amerykanów, którzy za pieniądze skusili się na donoszenie obcym państwom.

Certyfikat bezpieczeństwa

Jak donosi prawicowy „The Washington Free Beacon” („WFB”), pod koniec kwietnia tego roku była pracowniczka Departamentu Stanu Candace Claiborne przyznała się w sądzie do okłamywania FBI w sprawie swoich kontaktów z wywiadem chińskim w czasie, gdy stacjonowała w placówkach w Szanghaju i Pekinie. Claiborne przekazywała Chinom informacje od 2007 roku do co najmniej 2016 roku, po tym, gdy została zwerbowana przez oficera Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwa.

Była pracownica Departamentu Stanu pozostawała w kontakcie z oficerami tego ministerstwa i biura bezpieczeństwa państwa w Szanghaju, zajmującego się operacjami wywiadowczymi przeciwko Amerykanom. Jak poinformował Departament Sprawiedliwości, 63-letnia Claiborne rozpoczęła pracę dla Departamentu Stanu w 1999 roku na stanowisku specjalisty od kierowania biurem. W trakcie swojej kariery zaliczyła różne placówki, łącznie z ambasadami i konsulatami, w kilku różnych krajach.

Pracowała m.in. w Bagdadzie (w Iraku), w Chartumie (w Sudanie) oraz w Pekinie i Szanghaju (w Chinach). Komunikat prasowy Departamentu Sprawiedliwości wyjaśnia, że jako warunek zatrudnienia musiała mieć certyfikat bezpieczeństwa, gdyż w pracy miała do czynienia z informacjami ściśle tajnymi (top secret security clearance). Z tego powodu musiała informować swoich przełożonych o kontaktach z osobami, które podejrzewane były o powiązania z wywiadem obcych państw.

Prezenty, wakacje i szkoła mody

Dodatkowo musiała ujawniać otrzymywanie wszelkiego rodzaju prezentów od przedstawicieli obcych państw, których wartość osiągnęła odpowiedni pułap (jaki dokładnie? Tego Departament Sprawiedliwości nie podaje). Pomimo iż takie były wymagania jej stanowiska, Clairborne ukrywała powtarzające się spotkania z agentami wywiadu Chin i pobieranie od nich tysięcy dolarów w formie prezentów i innych korzyści dla siebie i swojej rodziny.

W notatce prasowej Departamentu Sprawiedliwości czytamy, że wywiad dostarczał prezenty z okazji Nowego Roku, opłacał międzynarodowe podróże i wakacje, czesne do szkoły mody, w pełni wyposażone mieszkanie oraz nagradzał przelewami na jej konto bankowe, miesięcznym stypendium i licznymi wpłatami gotówkowymi. Niektóre trafiały bezpośrednio do niej, inne do członka jej rodziny.

Co więcej, Claiborne celowo wprowadziła w błąd Departament Stanu i śledczych z FBI, a nawet poleciła, aby konspiratorzy (prawdopodobnie osoba z jej rodziny, która również była beneficjantem tych chińsko-amerykańskich relacji) zniszczyli dowody na jej powiązania z agentami chińskiego wywiadu.

Informacje o relacjach ekonomicznych

Jak informuje „WFB”, Claiborne pracowała w amerykańskiej ambasadzie w Pekinie do 2000 roku, zajmując stanowisko w dziale ekonomicznym. Z dokumentów sądowych wynika, że pracownica Departamentu Stanu spotykała się raz lub dwa razy w miesiącu ze swoimi chińskimi oficerami prowadzącymi, a przed tymi spotkaniami była informowana o tym, na czym będzie polegać jej zadanie.

Chodziło np. o zbieranie informacji na temat mającego się odbyć spotkania pomiędzy przedstawicielami USA i Chin. Jednym z nich był np. Amerykańsko-Chiński Strategiczny Dialog Ekonomiczny, zorganizowany za administracji Obamy, którego „wewnętrzna ocena owoców i zawartego konsensusu” przeprowadzona przez stronę amerykańską interesowała stronę chińską.

Oficerowie pytali Claiborne również o typy presji, których amerykańska władza ma zamiar użyć wobec Chin, gdyby Pekin nie odpowiedział na jej postulaty. Aby zrealizować zadania wyznaczone przez chińskiego agenta prowadzącego, kobieta przeszukiwała system Departamentu Stanu w poszukiwaniu informacji, docierając do dokumentów niejawnych. Drukowała je potem i umieszczała w kopertach, aby osobiście je dostarczyć.

Za 550 tys. dolarów

W zamian otrzymywała koperty wypełnione pieniędzmi. W swoim prywatnym dzienniku zapisała nawet jednego roku, że dzięki donoszeniu chińskiemu wywiadowi jest w stanie zarobić 20 tys. $. Pekin płacił za jej podróże samolotem, urządzenia elektroniczne, wynajem i inne koszty dla osoby z jej rodziny, mieszkające z nią w Chinach i uczęszczające tam do szkoły.

W sumie Claiborne zarobiła w ten sposób co najmniej 550 tys. $. Nie wiadomo jednak, w jaki sposób FBI wpadło na trop przestępstwa. „Washington Examiner” podał, że w celu zebrania materiału dowodowego FBI posłało do jej domu w Waszyngtonie swojego pracownika, udającego oficera chińskiego wywiadu, którego Clairborne wpuściła do domu. Dzięki temu FBI mogła potem uzyskać dowód na to, że kobieta nie ujawniła tego spotkania na formularzach Departamentu Stanu, potrzebnych przy odnawianiu certyfikatu bezpieczeństwa.

Wina i kara

Jak podaje „WFB”, Claiborne zdawała sobie dobrze sprawę, że otrzymywanie wewnętrznych informacji z amerykańskiej placówki dyplomatycznej było korzystne dla strony chińskiej, która mogła wykorzystywać je w negocjacjach. Formalnie nie została oskarżona o szpiegostwo na rzecz Chin, gdyż nie przekazywała informacji tajnych.

Oskarżona jest tylko o oszukiwanie państwa (okłamywanie i zatajanie informacji), za co grozi jej maksymalna kara pięciu lat więzienia. Początkowo Claiborne nie przyznała się do winy, jednak 24 kwietnia tego roku zmieniła zdanie i obecnie współpracuje z FBI w oszacowaniu szkód wywołanych przez swoją działalność na rzecz Chin. Wyrok ma zostać ogłoszony 9 lipca. Możliwe, że oprócz kary więzienia otrzyma również karę finansową.

Administracja Trumpa bierze się za szpiegów

Jak podsumowuje „WFB”, sprawa Claiborne ukazuje jak na dłoni fiasko kontrwywiadu FBI, który od ponad dekady nie podjął agresywnych kroków, aby zwalczać działania chińskiego wywiadu wobec Amerykanów. W momencie zatrzymania w marcu 2017 roku Claiborne stała się pierwszą Amerykanką, której w ostatnich 10 latach postanowiono taki zarzut.

Jak pisze „WFB”, dopiero administracja Trumpa zajęła się zwalczaniem tego zagrożenia na poważnie. Biały Dom oskarżył Chiny o kradzież amerykańskiej technologii i własności intelektualnej, której wartość oszacowano na 500 mld $ rocznie. Od czasu zatrzymania Clairborne trzy inne osoby oskarżono o szpiegostwo na rzecz Chin.

Jedną z nich jest były oficer CIA, 54-letni Jerry Chun Shing Lee, który – jak doniosło publiczne radio NPR – 1 maja tego roku przyznał się do jednego i zarazem najbardziej poważnego z trzech grożących mu zarzutów: zbierania i przesyłania tajnych informacji. W zamian za to prokurator zrezygnował z postawienia mu dwóch innych zarzutów. Grozi mu za to minimum 21 lat więzienia (maksymalna kara to dożywocie). Lee ma usłyszeć werdykt w sierpniu tego roku.

Kret w CIA?

NPR opisuje, że Lee pracował jako agent CIA w Chinach i innych krajach w latach 1994-2007, a po opuszczeniu agencji osiadł w Hongkongu, gdzie zajął się prywatnym biznesem. Z pracy w CIA miał sam zrezygnować z powodu frustracji wywołanej brakiem awansu. Lee urodził się w Hongkongu i trafił do USA, gdzie uzyskał obywatelstwo. Często podróżował do Azji. Został aresztowany w styczniu 2018 roku na lotnisku po powrocie do USA.

Lee znalazł się na celowniku FBI w 2012 roku (za czasów administracji Obamy). W trakcie prowadzonego śledztwa FBI przeszukała jego pokoje hotelowe, które zajmował w trakcie swojego pobytu na Hawajach i w Wirginii, w wyniku czego znaleziono notatki z nazwiskami i telefonami tajnych agentów CIA i ich informatorów oraz adresy placówek agencji. Podejrzewa się, że jego działalność na rzecz Chin mogła skutkować zatrzymaniem tamtejszych informatorów CIA.

W latach 2010-2012, ponad dziesięciu tajnych współpracowników CIA obywatelstwa chińskiego zostało w Chinach wsadzonych do więzienia lub zgładzonych po skazaniu na karę śmierci. Był to duży cios dla operacji prowadzonych przez amerykańską agencję wywiadowczą. Na razie nie wiadomo, czy Lee maczał w tym palce. Dotąd nie został o to oskarżony. Podejrzewa się również, że CIA mogła zostać rozpracowana dzięki złamaniu przez Pekin systemu komunikacji, ale Lee, zdaje się, nie miał z tym związku.

Agencja Wywiadowcza Departamentu Obrony

Kolejną osobą oczekującą na werdykt, który ma być ogłoszony w tym miesiącu, jest 61-letni Kevin Mallory, również agent CIA, pracujący wcześniej również dla Agencji Wywiadowczej Departamentu Obrony (the Defense Intelligence Agency – DIA). Jak podaje ABC News, mówiący biegle po mandaryńsku Mallory pracował dla CIA w latach dziewięćdziesiątych jako tajny agent prowadzący, a potem przeszedł do DIA.

W latach 2010-2012 wrócił do CIA jako pracownik kontraktowy, ale stracił certyfikat bezpieczeństwa za niewłaściwe ujawnienie tajnych informacji. Od tego czasu nie miał stałej pracy, co uczyniło z niego łatwy cel dla obcego wywiadu. Jak sugeruje ABC News, Mallory został wytypowany do współpracy z wywiadem Chin, bo miał 230 tys. $ długu i od miesięcy zalegał ze spłacaniem kredytu na nieruchomość.

W 2017 roku pozytywnie odpowiedział na próbę rekrutacji wysłaną przy użyciu serwisu LinkedIn przez oficera wywiadu Chin, pozującego na przedstawiciela organizacji pozarządowej poszukującej eksperta od spraw zagranicznych. Ostatecznie Mallory przekazał prowadzącym go chińskim oficerom informacje dotyczące amerykańskich agentów mających przyjechać do Chin. Niektóre dotyczyły tajnych operacji.

W swojej gorliwości próbował wyciągnąć informacje od swoich dawnych kolegów z CIA, którzy zrobili się podejrzliwi i zawiadomili CIA i FBI. Śledczy dotarli do jego telefonu Samsung, który stał się kopalnią informacji. Podobnie jak Lee, musi się liczyć z karą dożywocia. Nie przyznał się do winy.

Kłopoty finansowe

Za to 58-letni Ron Hansen, były agent Agencji Wywiadowczej Departamentu Obrony, w marcu tego roku przyznał się do winy (choć początkowo twierdził, że jest niewinny) i we wrześniu ma usłyszeć wyrok. Spodziewa się kary 15 lat więzienia. Hansen mówi biegle po mandaryńsku i rosyjsku i podobnie jak Mallory znalazł się w kłopotach finansowych.

Jak poinformował Departament Sprawiedliwości, od 2006 roku pracował na kontrakcie dla DIA i za setki tysięcy dolarów przekazywał wywiadowi Chin interesujące go informacje. Hansen pochwalił się koledze, jak ukrywać pieniądze otrzymane za sprzedaż tajnych informacji, a ten doniósł na niego do odpowiedniej komórki DIA. W jego sprawę zaangażowane były: FBI, Departament Podatkowy (IRS), Handlu, Obrony, DIA i Kontrwywiad Armii Stanów Zjednoczonych.

Do wymienionych powyżej przypadków agentów współpracujących z chińskim wywiadem można dodać kilka innych zatrzymania dużo młodszych osób i do tego obracających się w mniej prominentnych kręgach. W samym tylko 2018 roku zatrzymano kilka z nich. 30-letni Xu Jiaqiang, były pracownik IBM, został skazany za kradzież tajemnic handlowych na pięć lat więzienia. 27-letni Ji Chaoqun, który do Stanów przyjechał jako student, oskarżony jest o typowanie Amerykanów do rekrutacji w ramach współpracy z chińskim wywiadem.

Za to w kwietniu tego roku 32-letniej Yujing Zhang udało się wejść na teren rezydencji Donalda Trumpa, Mar-a-Lago, z pendrive’em zawierającym superwirusa. Nie ma się co dziwić, że według szefa FBI Christophera Wraya, wywiad Chin stanowi najbardziej poważne zagrożenie dla USA. Jak tłumaczył, wykorzystuje swoje agencje wywiadowcze, firmy państwowe, prywatne, a także researcherów i studentów ulokowanych na amerykańskich uczelniach.

Natalia Dueholm

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

- Advertisement -
- Advertisement -

Najnowsze

Stanisław Michalkiewicz: Zanim wrócimy do Stalinogrodu

– Panie Piperman, pan już wróciłeś ze szczytu klimatycznego w tym, jakże mu tam, Stalinogrodzie? – Panie Biberglanc, ja widzę, że pan spałeś całe 62...

Korwin-Mikke: Facebook usunął mi wpis. Szerzę „mowę nienawiści”

FaceBook usunął mi wpis – co zresztą jest zamykaniem wrót stajni, gdy konie już wyprowadzono, bo wpis był sprzed dwóch tygodni. Zablokował mi też...

Fakty i mity: Czy kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni?

Kiedy Janusz Korwin-Mikke mówił w ubiegłym roku, podczas debaty o konieczności wyrównywania płac w unioparlamecnie, że kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni dlatego, że są...

Olimpiada kłamców. Wybory wygrywają ci, którzy kłamią najwięcej

Kampanie wyborcze w demokracjach, to olimpiady kłamców. Wygrywają ci, którzy kłamią najwięcej i najbardziej przekonująco. Swoje rządy w Warszawie Rafał Trzaskowski rozpoczął od wycofywania się...

Rząd będzie handlował masłem? Prof. Gwiazdowski o socjalistycznych absurdach

Z profesorem Robertem Gwiazdowskim, ekspertem Centrum im. Adama Smitha, rozmawia Rafał Pazio. – W przyszłym roku ma być sporo podwyżek i nowych opłat. Najsłynniejsza to...

Nowa przewodnicząca CDU. Kontynuacja polityki Angeli Merkel

Wydaje się, że delegaci rządzącej w Niemczech partii wybrali nie tylko swoją nową przewodniczącą, ale też przyszłą kandydatkę do stanowiska kanclerza rządu RFN. Wybrali...

Łagodna rewolucja. Narodziny lemingradu

Trudności w opisie bieżącego życia politycznego, niejasnych i impulsywnych sympatii „elektoratu” wynikają po części z tego, że zaczynamy zapominać o PRL-u. Ta kraina zamienia...