5.5 C
Warszawa
wtorek, 22 września, 2020

Kapryśna pogoda. Wielkanoc w kratkę [PROGNOZA POGODY]

Wreszcie poznaliśmy prognozy pogody na Święta Wielkiej Nocy w Polsce. Cały Wielki Tydzień zapowiada się ciepło i słonecznie, jednak już w lany...

Rząd będzie handlował masłem? Prof. Gwiazdowski o socjalistycznych absurdach

Z profesorem Robertem Gwiazdowskim, ekspertem Centrum im. Adama Smitha, rozmawia Rafał Pazio.

– W przyszłym roku ma być sporo podwyżek i nowych opłat. Najsłynniejsza to podwyżka za prąd. Jak Pan skomentuje przebieg dyskusji nad tą zmianą? Najpierw słyszymy, że będzie dużo drożej, później premier mówi, że nie będzie podwyżki. Teraz chyba trwają konsultacje, co z tym wszystkim zrobić…

– O tym, że będą podwyżki cen prądu, wiemy od dawna. Tylko że nikt o sprawie wcześniej nie myślał. Nie zastanawiano się nad skalą, nie planowano, co z tym fantem zrobić. U nas nie prowadzi się polityki z punktu widzenia tego, co jest istotne dla państwa i obywateli. Premier czy minister zajmują się różnego rodzaju grami podjazdowymi między sobą. Tak naprawdę o tym, że podwyżki cen prądu muszą nastąpić, wiadomo było, odkąd wprowadzono w ramach pakietu klimatycznego giełdę praw do emisji. Profesor Krzysztof Żmijewski, jeszcze za swojego życia, mówił o tym, że to jest bez sensu. Przedstawialiśmy sprawę także w Centrum im. Adama Smitha. Rozumiem, że w ramach polityki klimatycznej można zmusić emitentów do ponoszenia jakichś kosztów i opłat. Natomiast wprowadzono model, w którym o cenach decyduje spekulacja giełdowa.

– Jakie mamy efekty?

– W związku z powyższym, co wyraźnie widać, zarysowujący się – o czym pisze coraz więcej osób – potencjalny nowy kryzys finansowy, powoduje, że ta cała spekulacja się nasila. Proszę pamiętać. Walka o to, żeby prawa do emisji mogły podlegać wolnemu handlowi na wolnym rynku, który oczywiście z wolnym rynkiem nie ma nic wspólnego, nasiliła się poprzednim razem tak około 2007 roku, kiedy było już wiadomo, że zaraz tąpnie w nieruchomościach. Być może to jest tylko i wyłącznie przypadek, ale ja raczej w to nie wierzę.

Podejrzewam, że to dokładnie ten sam mechanizm. Prawa do emisji kupują i sprzedają ci, którzy mają dostęp do łatwego pieniądza. A dostęp do łatwego pieniądza zapewniają sobie ci, którzy docierają do tych „pierdylionów” wydrukowanych przez Fed, Europejski Bank Centralny, Bank Anglii i Bank Szwecji. Niestety. Od dawna wiadomo było, że tak będzie. Należało dawno temu myśleć, co z tym fantem zrobić. Można było obniżyć akcyzę, obniżyć VAT na prąd. Różne rzeczy dawało się zrobić. W tej chwili mamy po prostu udowadnianie braku pomysłu i braku kompetencji.

– Jak dużo pieniędzy wpłynie do polskiego budżetu ze sprzedaży praw do emisji? Pojawiają się informacje, że będzie to około 100 miliardów złotych ze sprzedaży praw do emisji za granicę, głównie do Niemiec i z innych kierunków sprzedaży.

– Liczyć można na różne sposoby. Jednym z elementów tej sprzedaży powinna być transparentna informacja ze strony rządu. A w niej odpowiedź na to, za ile sprzedaje, kiedy i komu. Dziś interpretacja wygląda tak, że jak państwo sprzedaje, to zarabia, a jak firmy kupują, to przerzucają, co się da, na odbiorców prądu.

– Przedstawiciele rządu wydają się nie robić w tej sprawie żadnych nerwowych ruchów. Czy spokojnie liczą na duże wpływy do budżetu i zrobią jakieś nowe „500 plus”? Istnieje taka możliwość?

– Oczywiście, tylko że z ekonomicznego punktu widzenia to nie ma sensu. Być może jest sensowne z punktu widzenia politycznego. Skoro zadziałało „500 plus”, to teraz zadziała inna strategia. Prezes URE już mówił, że ktoś manipuluje cenami. Znów w dyskusji pojawiają się, jak w historii, spekulanci, manipulanci, którzy spekulują. A tu nagle od PiS-u pojawi się prezent w postaci rekompensat.

– Czyli wpływ ze sprzedaży praw do emisji zostanie wykorzystany politycznie w roku wyborczym?

– Oczywiście. Wszystko jest wykorzystywane politycznie. Tutaj nie ma decyzji, które mają charakter ekonomiczny. Nie chodzi tylko o rząd PiS-u, za poprzedniego było tak samo. Podstawą podejmowania jakiejkolwiek decyzji jest interes polityczny partii rządzącej.

– Czy w związku z opłatami od emisji przemysł związany z CO2 wyniesie się w Polski?

– Mamy w Polsce przemysły bardzo energochłonne. O ile Lakshmi Mittal może nam pozamykać huty, o tyle inne polskie fabryki, na przykład polska chemia, która pochłania dużo energii, nie wyprowadzi się, bo nie bardzo ma jak i dokąd.

– Wspomniał Pan o rodzącym się kryzysie. Wokół czego zacznie narastać?

– W 2007 roku mieliśmy kryzys sektora finansowego. To za sprawą tego, co działo się na rynku finansowym – najpierw rosły ceny nieruchomości, a później okazało się, że instrumenty finansowe, które były zbudowane niby pierwotnie na nieruchomościach, były po drodze rozkręcane do jakichś absurdalnych rozmiarów. W tej chwili, moim zdaniem, będziemy mieli powtórkę kryzysu pieniądza, którego w ciągu ostatnich dziesięciu lat jest po prostu za dużo. Ilość pieniądza i kwestia jego dostępności spowodowały narastanie różnego rodzaju niepokojów społecznych.

Ludzie słyszą ze wszystkich stron, jak rosną nierówności. A nierówności nie rosną. Rośnie, za przeproszeniem, wycena giełdowa majątków stu najbogatszych ludzi na świecie. Później epatujemy argumentem, o ile wzrosły ich majątki i że stu najbogatszych ma tyle, ile dwie trzecie ludzkości na świecie. To jest po prostu brednia. Biorą pod uwagę wartość ich akcji, a wartość ich akcji jest wygenerowana ilością pieniądza nadrukowanego w celu walki z biedą i kryzysem.

– Ostatnio wiceminister finansów pochwalił się, że dochody z PIT, CIT, VAT, FUS rekordowo wzrosną. Co to oznacza dla Polaków?

– Jeżeli wzrastają dochody, to znaczy, że ludzie zapłacą większe podatki. Przy czym płacą te większe podatki na różne sposoby. Rząd podatki w różny sposób ukrywa. Ludzie dostali „500 plus” i poszli na zakupy. Firmy mają większe przychody. Jeśli je mają i nie manipulują kosztami, osiągają większy dochód. Większy dochód oznacza większy podatek. Jeżeli mam 500 zł i je wydam, to w tej kwocie jest statystycznie 16 proc. VAT-u. Tu mamy jeden impuls. Drugi jest taki, że rzeczywiście rosną pensje, gdyż mamy dobrą koniunkturę światową. Przy tym samym opodatkowaniu pensji pojawia się większy wpływ podatkowy. Jeśli po tym opodatkowaniu idę na zakupy, zapłacę VAT, a ten ktoś, kto dostanie ode mnie pieniądze, też zapłaci podatek dochodowy.

– Podsumowując wszystkie kwestie związane z czekającymi nas podwyżkami: czy 2019 rok będzie czasem znacznych podwyżek obciążeń podatkowych i znacznych wzrostów cen?

– Moim zdaniem, nie. To jest rok wyborczy. W związku z tym PiS zrobi wszystko, żeby w 2019 roku podwyżki albo przesunąć, albo zrekompensować.

– A jak może zrekompensować wzrost ceny paliw związany z opłatą emisyjną?

– W bardzo prosty sposób. Ten sam instrument, który zastosował Donald Tusk w stosunku do prezesa Orlenu Dariusza Krawca, może zastosować Jarosław Kaczyński w stosunku do prezesa Daniela Obajtka. Chodzi o zasugerowanie trzymania ceny na stacjach poniżej jakiegoś poziomu.

– A co będzie działo się ze wzrostem innych cen, z tą słynną kostką masła na czele?

– O ile Orlen można zmusić – co już się kiedyś stało – do niepodnoszenia ceny, co firma sobie odbije i w 2020 roku zacznie podwyższać szybciej, o tyle z masłem tak się nie da. Chyba że rząd założy ten narodowy holding spożywczy i będzie handlował masłem.

– Dziękuję za rozmowę.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

- Advertisement -
- Advertisement -

Najnowsze

Stanisław Michalkiewicz: Zanim wrócimy do Stalinogrodu

– Panie Piperman, pan już wróciłeś ze szczytu klimatycznego w tym, jakże mu tam, Stalinogrodzie? – Panie Biberglanc, ja widzę, że pan spałeś całe 62...

Korwin-Mikke: Facebook usunął mi wpis. Szerzę „mowę nienawiści”

FaceBook usunął mi wpis – co zresztą jest zamykaniem wrót stajni, gdy konie już wyprowadzono, bo wpis był sprzed dwóch tygodni. Zablokował mi też...

Fakty i mity: Czy kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni?

Kiedy Janusz Korwin-Mikke mówił w ubiegłym roku, podczas debaty o konieczności wyrównywania płac w unioparlamecnie, że kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni dlatego, że są...

Olimpiada kłamców. Wybory wygrywają ci, którzy kłamią najwięcej

Kampanie wyborcze w demokracjach, to olimpiady kłamców. Wygrywają ci, którzy kłamią najwięcej i najbardziej przekonująco. Swoje rządy w Warszawie Rafał Trzaskowski rozpoczął od wycofywania się...

Rząd będzie handlował masłem? Prof. Gwiazdowski o socjalistycznych absurdach

Z profesorem Robertem Gwiazdowskim, ekspertem Centrum im. Adama Smitha, rozmawia Rafał Pazio. – W przyszłym roku ma być sporo podwyżek i nowych opłat. Najsłynniejsza to...

Nowa przewodnicząca CDU. Kontynuacja polityki Angeli Merkel

Wydaje się, że delegaci rządzącej w Niemczech partii wybrali nie tylko swoją nową przewodniczącą, ale też przyszłą kandydatkę do stanowiska kanclerza rządu RFN. Wybrali...

Łagodna rewolucja. Narodziny lemingradu

Trudności w opisie bieżącego życia politycznego, niejasnych i impulsywnych sympatii „elektoratu” wynikają po części z tego, że zaczynamy zapominać o PRL-u. Ta kraina zamienia...