5.5 C
Warszawa
sobota, 26 września, 2020

Kapryśna pogoda. Wielkanoc w kratkę [PROGNOZA POGODY]

Wreszcie poznaliśmy prognozy pogody na Święta Wielkiej Nocy w Polsce. Cały Wielki Tydzień zapowiada się ciepło i słonecznie, jednak już w lany...

Sen o polskim imperium. Trójmorze czy Polska Jagiellońska?

Zaktualizowany:

Nowożytne suwerenne państwo narodowe, powstałe między późnym średniowieczem a barokiem, uważam za najznakomitszy twór prawno-polityczny Cywilizacji Łacińskiej. Stąd sprzeciwiam się wszelkim projektom wymierzonym w tenże Etat-Nation – bez względu na to, czy nazywają się one Sacrum Imperium, Unia Europejska, Paneuropa, Euroazjatyzm, Trójmorze czy Polska Jagiellońska.

Może zbyt dużo naczytałem się Romana Dmowskiego i Charlesa Maurrasa i nie umiem myśleć o polityce inaczej niż w kategoriach państw, a za główną linię współczesnego podziału nie uważam tradycyjnej demarkacji lewica vs. prawica, lecz zwolennicy państwa narodowego vs. zwolennicy imperium. Przez ostatnie dziesięciolecia Polska była atakowana przez Euroazjatów (ZSRR), Europejczyków (III/IV RP), a teraz doszli jeszcze – po prawej stronie – marzyciele o wskrzeszeniu Polski Jagiellońskiej, sięgającej od Warszawy po Tallin, Smoleńsk, Kijów i Odessę.

Jagiellonizm uważam za utopię przeniesienia realiów z XVII na realia XXI wieku. Dlatego na FB zadałem ostatnio następujące pytanie:

„Kilka pytań do zwolenników przyłączenia do Polski kresów, Wilna i Lwowa. Pytanie nr 1: na Kresach w granicach z 1939 r. mieszka jakieś 10 milionów Ukraińców, Białorusinów i Litwinów. Co chcecie z nimi zrobić, jeśli nie przywitają Wojska Polskiego z kwiatami: 1. Wypędzić z domów i odstawić na granicę? 2. Spolonizować przemocą poprzez polski Kulturkampf i polską Hakatę? 3. Prowadzić okupację z użyciem 500-tysięcznej armii? 4. Eksterminować?”.

Na tak postawione pytanie było kilka oderwanych od realności odpowiedzi, że Litwini, Ukraińcy i Białorusini tylko marzą o wcieleniu do Polski, ale to oczywista nieprawda. Z zachodnimi Ukraińcami zacięte walki o Lwów toczyć musieliśmy już w latach 1918-1919, potem była rzeź wołyńska, a dziś to najbardziej szowinistyczna część Ukrainy, gdzie banderyzm rośnie jak na drożdżach. Fakt, Białorusini nie przejawiają tendencji nacjonalistycznych, ale Litwini już tak i nie jest tajemnicą, że nas w Wilnie nie lubią, a ludność polska na Litwie jest wprost wynaradawiana. W tej sytuacji pozostają postawione przeze mnie w pytaniu alternatywy: jak zmusić, w hipotetycznej sytuacji, jakieś 10 milionów obcych nam ludzi, aby zaakceptowali zmianę przynależności państwowej?

I doczekałem się kilku odpowiedzi bardziej „realistycznych” niż wizja witania przez lwowiaków i wilnian wkraczających do tych miast polskich wojsk kwiatami. Zacytujmy kilka przykładowych:

1) „Dla elit KS. Dalsza polonizacja będzie prostsza”.
2) „Pada tu jedna rozsądna opcja, ale mógłbym dostać za jej poparcie bana i nie tylko”.
3) „Albo sami wystąpią o polskie obywatelstwo, wykazując przy tym chęć życia w Państwie Polskim oraz działania na jego pożytek oraz wykazując posiadanie przynajmniej jakiegoś polskiego przodka do czterech pokoleń wstecz (co wcale nie będzie takie trudne) oraz znajomość (przynajmniej minimalną) polskiego języka i polskiej historii (co będzie sprawdzane w odpowiednim teście) – albo sami dobrowolnie spakują się i stąd wyjadą (a jak nie zechcą, to się im w tym pomoże), tak samo jak Niemcy wyjechali w 1945 r. z tzw. ziem odzyskanych.
4) „Na ruskie stepy batami pędzić!”.
5) „Repatriować na Ukrainę, Białoruś i na Litwę”.

Oczywiście z komentarzy celowo wybrałem głosy skrajne i nie są one reprezentatywne dla całej dyskusji. Wskazują one jednak, że istnieje w Polsce grupa ludzi, którzy uważają, że Kresy należy odzyskać nawet kosztem przeprowadzenia tam czystek etnicznych. Nie popierając w ogóle idei aneksji byłych Kresów do Polski, przyznaję, że jest to jedyne logiczne rozwiązanie problemu autochtonicznej ludności, która Polakami nie jest i nie wydaje się, aby chciała nimi być. Przeciwnie, świadomość narodowa naszych wschodnich sąsiadów wynika ze sprzeciwu wobec polskości, kojarzonej z panowaniem „polskich panów”.

Sama popularyzacja, w niektórych kręgach, pomysłu czystki etnicznej jako metody aneksji Kresów jest aktem desperacji, gdyż oznacza, że zwolennicy „wielkiej” Polski nie posiadają żadnego realistycznego pomysłu na odbudowę Polski jagiellońskiej. Od blisko 30 lat przerabiamy przecież giedroyciowski pomysł budowy imperium jagiellońskiego, w którym Polacy mają nieść kaganek wolności od Rosji wschodnim Słowianom i ludom nadbałtyckim.

Dlatego w ciemno popieramy w Kijowie rządy nie tylko tolerujące, ale wprost odwołujące się do tradycji banderowskiej; dlatego popieramy głęboko antypolską Litwę, poświęcając na ołtarzu tego sojuszu interesy realnie żyjących tam Polaków. Dlatego też mamy „zimną wojnę” z Białorusią, która nie chce się „zdemokratyzować”. Słowem: bankructwo mesjanistycznej polskiej polityki wschodniej powoduje, że zwolennicy idei Polski jagiellońskiej lub wizji neopiłsudczykowskiej konfederacji, czyli nasi rodzimi imperialiści, zaczynają się radykalizować i po głowach chodzą im czystki etniczne. Jeśli narody te nie chcą ideału „jagiellońskiego”, to zostaną wypędzone i program federalny przekształci się w aneksję za pomocą metod, które Izrael stosuje w stosunku do Palestyńczyków w Strefie Gazy.

Tymczasem klęska programu jagiellońskiego ma oczywiste źródła: wystarczy sięgnąć do „imperiologicznej” literatury naukowej, aby zobaczyć, że świadome swojej tożsamości narody nie chcą być częściami imperiów. Otóż imperia są zbiorowiskami ludów, które różnią się językiem i kulturą, ale nie posiadają tożsamości narodowej i politycznej, a więc jest im obojętna przynależność polityczna i zasada samostanowienia.

Każdy świadomy siebie naród chce zaś posiadać własne państwo i nie podlegać dalekiej władzy i obcym ludziom rządzącym w stolicy imperium. W RP szlacheckiej z XVII czy XVIII wieku mieszkali Rusini, Auksztoci i Żmudzini, czyli grupy etniczne bez świadomości narodowo-państwowej. Czyniło to imperium jagiellońskie możliwym. Piłsudski wierzył jeszcze, że na wschód od Bugu mieszkają Rusini, którzy ulegną polskiej dominacji imperialnej. Ale już 100 lat temu było to nieprawdą, a procesy narodowotwórcze poszły do przodu…

Adam Wielomski

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

- Advertisement -
- Advertisement -

Najnowsze

Stanisław Michalkiewicz: Zanim wrócimy do Stalinogrodu

– Panie Piperman, pan już wróciłeś ze szczytu klimatycznego w tym, jakże mu tam, Stalinogrodzie? – Panie Biberglanc, ja widzę, że pan spałeś całe 62...

Korwin-Mikke: Facebook usunął mi wpis. Szerzę „mowę nienawiści”

FaceBook usunął mi wpis – co zresztą jest zamykaniem wrót stajni, gdy konie już wyprowadzono, bo wpis był sprzed dwóch tygodni. Zablokował mi też...

Fakty i mity: Czy kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni?

Kiedy Janusz Korwin-Mikke mówił w ubiegłym roku, podczas debaty o konieczności wyrównywania płac w unioparlamecnie, że kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni dlatego, że są...

Olimpiada kłamców. Wybory wygrywają ci, którzy kłamią najwięcej

Kampanie wyborcze w demokracjach, to olimpiady kłamców. Wygrywają ci, którzy kłamią najwięcej i najbardziej przekonująco. Swoje rządy w Warszawie Rafał Trzaskowski rozpoczął od wycofywania się...

Rząd będzie handlował masłem? Prof. Gwiazdowski o socjalistycznych absurdach

Z profesorem Robertem Gwiazdowskim, ekspertem Centrum im. Adama Smitha, rozmawia Rafał Pazio. – W przyszłym roku ma być sporo podwyżek i nowych opłat. Najsłynniejsza to...

Nowa przewodnicząca CDU. Kontynuacja polityki Angeli Merkel

Wydaje się, że delegaci rządzącej w Niemczech partii wybrali nie tylko swoją nową przewodniczącą, ale też przyszłą kandydatkę do stanowiska kanclerza rządu RFN. Wybrali...

Łagodna rewolucja. Narodziny lemingradu

Trudności w opisie bieżącego życia politycznego, niejasnych i impulsywnych sympatii „elektoratu” wynikają po części z tego, że zaczynamy zapominać o PRL-u. Ta kraina zamienia...