5.5 C
Warszawa
sobota, 4 lipca, 2020

Kapryśna pogoda. Wielkanoc w kratkę [PROGNOZA POGODY]

Wreszcie poznaliśmy prognozy pogody na Święta Wielkiej Nocy w Polsce. Cały Wielki Tydzień zapowiada się ciepło i słonecznie, jednak już w lany...

Sensacyjne odkrycie polskich archeologów!

Zaktualizowany:

Od dłuższego już czasu znane jest stanowisko archeologiczne na Górze Zyndrama w małopolskich Maszkowicach (Beskid Wyspowy). Jego charakterystyczną częścią są pozostałości kamiennego muru obronnego. Kiedyś uważano go za ruiny średniowiecznego zamku. Później budowlę przypisywano osiedlającym się tu od IV wieku przed Chr. Celtom. Dopiero ostatnie prace wykopaliskowe, przeprowadzone pod kierownictwem dr. hab. Marcina Przybyły, przyniosły sensacyjne odkrycia, poświadczające, że badana osada została wybudowana ok. 1750 roku przed Chr., a więc jej mur byłby najstarszą kamienną budowlą na ziemiach polskich.

Wspomniane odkrycia stały się wodą na młyn dla wielu fantastycznych hipotez. Niektórzy entuzjaści uznali je za dowód potwierdzający istnienie słowiańskiego (lechickiego) imperium w starożytności. Marcin Przybyła w swojej książce pt. „Przeszłość, pamięć i dziwne ruiny. Archeologiczne odkrycia na Górze Zyndrama w Maszkowicach” wylewa kubeł zimnej wody na głowy tych zapaleńców.

Jednak samo odkrycie nie przestaje być sensacyjne. Choć w porównaniu ze zbliżonymi czasowo osiągnięciami cywilizacji kreteńskiej (minojskiej), mykeńskiej czy kultur megalitycznych południowo-zachodniej Europy osada w Maszkowicach nie wydaje się imponująca, to w konfrontacji z dotychczasowym stanem wiedzy stanowi bardzo cenne odkrycie. Mamy bowiem do czynienia z najstarszą odkrytą kamienną budowlą w Polsce. Do tej pory sądzono bowiem, że były nimi obiekty wzniesione w X wieku, u początków chrześcijańskiego państwa polskiego.

Charakterystyka budowli

W dawnej osadzie w Maszkowicach szczególną uwagę przyciąga przede wszystkim kamienny mur, jako wyjątkowy w swej klasie zabytek architektoniczno-budowlany. Jego całkowita długość wynosi 200 metrów, a w czasach swojej świetności miał wysokość ok. 3 metrów. Obecnie jest on w dużym stopniu przykryty późniejszymi osadami i jedynie miejscami mierzy półtora metra wysokości. W intencji budowniczych miał spełniać funkcje obronne. Nie można jednak nie dostrzec również jego symbolicznego znaczenia – jako budowli, która przez swoje gabaryty i styl architektoniczny miała podnosić prestiż i znaczenie mieszkających w warowni osadników.

Mur ten osłaniał osadę od wschodu i północy, podczas gdy od zachodu i południa istniało zapewne skalne urwisko (dzisiaj niewidoczne), powstałe w wyniku wydobycia surowca skalnego (piaskowca) na potrzeby budowy. Mur składał się z trzech pionowych warstw. Od strony zewnętrznej zbudowano monumentalną fasadę, utworzoną z częściowo obrobionych bloków skalnych o regularnych kształtach. Największe z nich mają ponad metr długości i metr szerokości i mogą ważyć ponad pół tony. Od strony wewnętrznej znajduje się nieco mniejsze kamienne lico muru, zaś przestrzeń pomiędzy fasadą a licem wypełniona została wąskimi, poprzecznie ułożonymi kamieniami, których rolą było spajanie poszczególnych części budowli. Przy budowie nie używano zaprawy murarskiej, którą do budownictwa wprowadzili dopiero Rzymianie. Wzniesienie tak monumentalnej budowli z całą pewnością wymagało bardzo dużego nakładu pracy. Kilkadziesiąt osób wznosiło ją prawdopodobnie przez kilka miesięcy.

Archeolodzy odkryli dwa wejścia do warowni. Jedno to niewielka furta od strony wschodniej, służąca być może jako codzienne przejście dla mieszkańców. Drugie natomiast to monumentalna brama od strony północnej. Musiało być to reprezentacyjne wejście przeznaczone dla gości, pełniące nie tylko funkcje komunikacyjne, ale również budzące zachwyt i respekt.

Wnętrze osady zabudowane było ok. 20 domami wykonanymi z drewna i gliny. Miały one powierzchnię 35-50 m2, a każdy był przeznaczony dla jednej rodziny. Na tej podstawie można przypuszczać, że całą osadę zamieszkiwało nie więcej niż 150 osób. Dla porównania: w późniejszym o tysiąc lat grodzie w Biskupinie żyło 600-800 osób. Podstawowym zajęciem mieszkańców osady w Maszkowicach było rolnictwo, związane z uprawą roli i hodowlą zwierząt. Nie można jednak wykluczyć, że osada powstała również jako warowny punkt zabezpieczający szlak handlowy z południa na północ.

Późniejsze losy osady

Ta pierwotna osada istniała kilkaset lat (1750-1500 przed Chr.), a później opustoszała. Dopiero pół tysiąca lat później jej miejsce zostało ponownie zasiedlone – przez lud należący prawdopodobnie do kultury łużyckiej, rozwijającej się w dorzeczy Wisły i Odry (uważany za przodków Słowian, Germanów lub tajemniczych Wenetów). Do tego czasu przetrwał mur i był wykorzystywany przez nowych osadników. Ta nowa osada istniała ok. 500 lat, a w momencie swojego największego rozkwitu rozrosła się poza obręb muru obronnego. Po kolejnej przerwie (400-200 przed Chr.) na obszarze dawnej osady osiedlił się lud pochodzenia celtyckiego, który przybył tu z południa i zasiedlał obszary dzisiejszej południowej Polski (Śląsk, Małopolska).

Po zaniknięciu Celtów (ok. 50 r. przed Chr.) miejsce osady pozostawało prawdopodobnie niezamieszkane. Osadnictwo rozwijało się w dolinach rzecznych. Tam waśnie w średniowieczu założone zostały Maszkowice. Miejscowa ludność nie mogła znać pochodzenia budowli na sąsiednim wzgórzu. Korzystała natomiast ze zgromadzonego tam budulca skalnego. Dopiero później zaczęto łączyć ruiny z osobą rycerza Zyndrama, bohatera bitwy pod Grunwaldem.

Pochodzenie budowniczych warowni

Elementy znajdowane w obrębie stanowiska (ceramika, ozdoby, narzędzia), jak również styl architektoniczny i konstrukcyjny kamiennej budowli wskazuje na związki mieszkańców warowni z Niziną Panońską (dzisiejsze Węgry), wybrzeżem Morza Adriatyckiego (dzisiejsza Chorwacja), światem egejskim (dzisiejsza Grecja), a nawet Azją Mniejszą (dzisiejsza Turcja). To związki z najbardziej pod względem cywilizacyjnym rozwiniętym obszarem ówczesnej Europy, ale jeszcze przed uformowaniem się cywilizacji mykeńskiej (jej mitycznych bohaterów, np. Agamemnona czy Achillesa, poznaliśmy dzięki „Iliadzie” Homera).

W tym czasie na ziemiach polskich żyły ludy tradycji „sznurowej” (od kultury ceramiki sznurowej), uważane przez wielu badaczy za wspólnych przodków Słowian, Bałtów, Germanów, a nawet Ariów. Niektórzy badacze uważają, że były one potomkami napływających ze wschodu koczowników, którzy zmieszali się z miejscową ludnością, zmieniając profil etniczny i kulturowy ziem na północ od Karpat. Budowniczy warowni na Górze Zyndrama, przybywając z południa i osiedlając się wśród ludów tradycji „sznurowej”, byliby więc obcymi przybyszami po tej stronie Karpat.

W ich kulturze materialnej badacze dostrzegają przede wszystkim wpływy kultury Otomani, która w latach 2150-1350 przed Chr. rozwijała się w dorzeczu Cisy, na dzisiejszym pograniczu Węgier, Rumunii i Słowacji. Reprezentowaliby więc oni ludy zasiedziałe na Bałkanach i Nizinie Panońskiej, będące przodkami lub krewnymi takich ludów jak Grecy, Trakowie, Dakowie, Ilirowie, a nawet Ormianie. Maszkowice byłyby więc karpacką forpocztą tych południowych ludów, a jednocześnie miejscem styku dwóch tradycji kulturowych.

Mieszanie się wpływów z północy i południa doprowadziło do powstania na południu ziem dzisiejszej Polski kultury mierzanowickiej, czerpiącej z jednej strony z tradycji „sznurowych”, z drugiej zaś z oddziaływań płynących zza Karpat. Należy przypuszczać, że funkcjonowanie osady i warowni w Maszkowicach również odegrało w tym procesie jakąś rolę. Tradycje mierzanowickie znalazły następnie swoją kontynuacje w ramach znacznie rozleglejszej kultury trzcinieckiej, obejmującej dzisiejszą wschodnią Polskę i zachodnią Ukrainę.

Czy to byli nasi przodkowie?

W kontekście tego odkrycia pojawia się pytanie o nasze związki z budowniczymi warowni na Górze Zyndrama. Marcin Przybyła jest w tej kwestii bardzo ostrożny. Wobec istnienia szeregu różnych koncepcji pochodzenia Słowian, a w konsekwencji również Polaków, trudno bowiem dać tu jednoznaczną odpowiedź. Na naszych ziemiach pojawiały się różne ludy (Słowianie, Wenedowie, Celtowie, Wandalowie, Goci) i różne związane z nimi kultury, ale to, czy możemy się uznać za spadkobierców ich wszystkich, nie jest już tak oczywiste.

Przyjmując poglądy tzw. autochtonistów, czyli badaczy uważających, że początki Słowiańszczyzny należy wiązać z ziemiami dzisiejszej Polski, i to co najmniej od czasów kultury trzcinieckiej, odpowiedź wydaje się łatwiejsza. Skoro kultura trzciniecka rozwinęła się z udziałem tradycji mierzanowickich, a te ukształtowały się pod wpływem kultury Otomani, obecnej również w osadzie w Maszkowicach, może to oznaczać, że potomkowie mieszkańców osady mogli zasilić społeczność prasłowiańską, a ich kultura oddziałała na kulturę Prasłowian.

Uwzględniając poglądy tzw. allochtonistów, czyli zwolenników tezy, że Słowianie przybyli na nasze ziemie ze wschodu dopiero na początku średniowiecza (VI wiek), nasze związki z budowniczymi warowni byłyby znacznie słabsze. Nie oznacza to jednak, że należy je całkiem wykluczyć. Wielu badaczy uważa bowiem, że napływający ze wschodu Słowianie nie napotkali na naszych ziemiach pustki osadniczej, lecz wchłonęli miejscową ludność, którą mogli być Wandalowie, Goci lub tajemniczy Wenetowie.

Teza o ciągłości osadnictwa znajduje ostatnio potwierdzenie w badaniach genetycznych. Dowodzą bowiem one, że zamieszkujące dzisiejszą Polskę linie genealogiczne występowały na naszych ziemiach już kilka tysięcy lat temu. Świadczy to albo o wchłonięciu autochtonów przez napływających ze wschodów Słowian, albo o tym, że to Słowianie są tu autochtoniczną ludnością.

Nawet gdyby uznać mieszkańców pierwotnej warowni za naszych przodków, trudno mówić, by tworzyli oni jakąś wysoko rozwiniętą cywilizację i stojącą za nią potęgę polityczną. Ich kultura, prezentująca dość zaawansowany stopień rozwoju, pod względem dokonań cywilizacyjnych znacznie ustępowała jednak rozwijającym się w południowo-wschodniej Europie kolejnym etapom cywilizacji śródziemnomorskiej (minojskiemu, greckiemu, helleńskiemu, rzymskiemu) z ich sztuką, architekturą, nauką, literaturą, gospodarką czy organizacją społeczno-polityczną.

Niemniej funkcjonujące na naszych ziemiach kultury były istotnym etapem rozwojowym, prowadzącym, mimo momentów regresji, do uformowania się ostatecznie wschodnioeuropejskiej odmiany cywilizacji europejskiej. Oprócz rodzimych tradycji, istotną rolę w tym procesie odegrały oddziaływania z zewnątrz. Jeżeli za punkt wyjściowy uznalibyśmy istnienie kultury ceramiki sznurowej, której nosiciele byli najprawdopodobniej praprzodkami północnych-wschodnich ludów indoeuropejskich (Słowian, Bałtów, Germanów, Ariów), to ich kontakty z ludami mieszkającymi w drugim tysiącleciu przed Chr. na południe od Karpat byłyby pierwszym wyraźnym przykładem takiego oddziaływania.

Świadectwem tych kontaktów są m.in. ruiny warowni na Górze Zyndrama oraz powstanie kultury mierzanowickiej. Później przyszły kontakty z innymi kulturami – celtycką, rzymską, zachodnioeuropejską, bizantyńską – wpływającymi na procesy kulturowe zachodzące na ziemiach polskich i w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Nasza dzisiejsza kultura i język uformowały się pod wpływem tych wszystkich oddziaływań, czyniąc z nas odrębną jakość cywilizacyjno-kulturową, a jednocześnie kolejne, najmłodsze ogniwo w rozwoju cywilizacji europejskiej.

Mariusz Kowalski

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

- Advertisement -
- Advertisement -

Najnowsze

Stanisław Michalkiewicz: Zanim wrócimy do Stalinogrodu

– Panie Piperman, pan już wróciłeś ze szczytu klimatycznego w tym, jakże mu tam, Stalinogrodzie? – Panie Biberglanc, ja widzę, że pan spałeś całe 62...

Korwin-Mikke: Facebook usunął mi wpis. Szerzę „mowę nienawiści”

FaceBook usunął mi wpis – co zresztą jest zamykaniem wrót stajni, gdy konie już wyprowadzono, bo wpis był sprzed dwóch tygodni. Zablokował mi też...

Fakty i mity: Czy kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni?

Kiedy Janusz Korwin-Mikke mówił w ubiegłym roku, podczas debaty o konieczności wyrównywania płac w unioparlamecnie, że kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni dlatego, że są...

Olimpiada kłamców. Wybory wygrywają ci, którzy kłamią najwięcej

Kampanie wyborcze w demokracjach, to olimpiady kłamców. Wygrywają ci, którzy kłamią najwięcej i najbardziej przekonująco. Swoje rządy w Warszawie Rafał Trzaskowski rozpoczął od wycofywania się...

Rząd będzie handlował masłem? Prof. Gwiazdowski o socjalistycznych absurdach

Z profesorem Robertem Gwiazdowskim, ekspertem Centrum im. Adama Smitha, rozmawia Rafał Pazio. – W przyszłym roku ma być sporo podwyżek i nowych opłat. Najsłynniejsza to...

Nowa przewodnicząca CDU. Kontynuacja polityki Angeli Merkel

Wydaje się, że delegaci rządzącej w Niemczech partii wybrali nie tylko swoją nową przewodniczącą, ale też przyszłą kandydatkę do stanowiska kanclerza rządu RFN. Wybrali...

Łagodna rewolucja. Narodziny lemingradu

Trudności w opisie bieżącego życia politycznego, niejasnych i impulsywnych sympatii „elektoratu” wynikają po części z tego, że zaczynamy zapominać o PRL-u. Ta kraina zamienia...