5.5 C
Warszawa
sobota, 5 grudnia, 2020

Kapryśna pogoda. Wielkanoc w kratkę [PROGNOZA POGODY]

Wreszcie poznaliśmy prognozy pogody na Święta Wielkiej Nocy w Polsce. Cały Wielki Tydzień zapowiada się ciepło i słonecznie, jednak już w lany...

Stanisław Michalkiewicz: Unik zrobił byk!

Zaktualizowany:

„W słynnej prowincji Guadalajara istniała według szlachetnych wzorów wielce szanowna i bardzo stara szkoła dla przyszłych torreadorów” – śpiewał Wojciech Młynarski, opowiadając również o radach i zbawiennych pouczeniach udzielanych adeptom przez Mistrza. A Mistrz mówił tak: „Sukcesów sens przy walce byków polega na sztuce uników. (…) Korrida jak życie się toczy, wygrywa ten, kto w porę uskoczy” – i tak dalej. Zdarzyło się wszelako, że jeden z adeptów zbuntował się i oświadczył kolegom: „Marzę jak wy o walce byków lecz gardzę tą szkołą uników i walkę mą rozstrzygnie wprost róg byczy lub mej szpady cios!”. I stało się, kiedy wreszcie doszło do walki na arenie, że… „unik zrobił byk!”.

Czyż to nie jest ilustracja „twardych negocjacji” w sprawie warunków Brexitu, jakie prowadziły niemieckie owczarki z Komisji Europejskiej z brytyjską premier Teresą May? Jak wiadomo, Komisja Europejska oświadczyła uroczyście, że „nie odda ani guzika”, to znaczy że pod żadnym pozorem nie zmieni ustalonych już warunków. Tak samo argumentował Wiesław w słynnej „Rozmowie w kartoflarni”, kiedy to na przestrogi ukraińskiego poety: „Toż prawicowe jest odchylenie!” odpowiadał: „Zdania swojego za nic nie zmienię!”. Aliści parlament brytyjski odrzucił podyktowane Teresie May przez owczarków warunki i zapanowała niepewność tym większa, że nieubłaganie zbliżała się „ostateczna” data Brexitu, wyznaczona na 29 marca br.

Co się stanie po tej dacie, kiedy Wielka Brytania odrzuci warunki Komisji Europejskiej?

Ponieważ traktaty unijne – to znaczy traktat akcesyjny i traktat lizboński – są umowami wielostronnymi, to w przypadku gdyby nie uzgodniono warunków Brexitu z Komisją Europejską, Wielka Brytania musiałaby negocjować te warunki z każdym z państw-sygnatariuszy tych traktatów. To nie byłoby wcale takie złe wyjście, bo wprawdzie z takimi Niemcami czy Francją negocjacje mogłyby być trudne, ale z innymi państwami członkowskimi, na przykład z Polską, mogłyby być znacznie łatwiejsze – i to z wielu powodów.

Po pierwsze – nikt nie wie, ilu dygnitarzy naszego bantustanu, zarówno z obozu „dobrej zmiany”, jak i obozu zdrady i zaprzaństwa, jest brytyjskimi agentami, podobnie jak nie wiemy, ilu z nich jest agentami niemieckimi, rosyjskimi, izraelskimi i wreszcie amerykańskimi. Na taką możliwość wskazuje choćby okoliczność, że podczas prac nad amerykańską ustawą nr 447 JUST żaden z nich – zarówno z rządu „dobrej zmiany”, jak i nieprzejednanej rzekomo opozycji – nie odważył się pisnąć nawet słówka i polska opinia publiczna nic by o tym w ogóle nie wiedziała, gdyby nie akcja Polonii amerykańskiej.

Ale nawet i wtedy dygnitarze nabrali wody w usta, podobnie jak niezależne media gównego nurtu, to znaczy telewizja rządowa i telewizje nierządne. Na tym przykładzie, po raz kolejny zresztą, widać jak na dłoni, że w sprawach naprawdę istotnych dla państwa i narodu polskiego zarówno jedni, jak i drudzy postępują identycznie, natomiast kopią się – ale tylko po kostkach, a nie wyżej – podczas sporów o różnicę łajdactwa.

Po drugie – że w Wielkiej Brytanii jest prawie 2 miliony młodych Polaków, którzy byliby zakładnikami tych negocjacji. Perspektywa ich ewentualnego, masowego powrotu do Polski musi naszym dygnitarzom podnosić włosy na głowie niczym zachodnim bankierom w słynnej piosence Andrzeja Rosiewicza z roku 1980: „Legitymację partyjną rzucił Wincenty Kalemba, a tam zachodnim bankierom włosy stają dęba”. Nie tylko nie wiadomo, co z nimi zrobić, ale w dodatku prawie 2 miliony młodych ludzi z inicjatywą mogłoby tu nieźle namieszać, a kto wie, czy nie rozgonić na cztery wiatry to zbiorowisko pieczeniarzy i wariatów.

Po trzecie wreszcie – Nasz Najważniejszy Sojusznik mógłby nas, podobnie zresztą jak pozostałe bantustany europejskie, podkręcić w kierunku korzystnym dla Wielkiej Brytanii, z którą ma „specjalne stosunki”, a w dodatku kiedy chciałby dokuczyć Niemcom i Francji i osłabić „Cesarstwo Europejskie”, które zaczęło mu już podskakiwać. Jak widzimy, Wielka Brytania wcale nie była w żadnej rozpaczliwej sytuacji – jak to przedstawiali tubylczy propagandyści, świadomi, że w przeciwnym razie Nasza Złota Pani, za pośrednictwem Żydów, którzy na obecnym etapie kolaborują z Niemcami, przypomni im, skąd wyrastają im nogi.

No i wreszcie ostatnia sprawa: w wynegocjowanej umowie z Komisją Europejską Wielka Brytania miała zapłacić Unii 60 mld euro. Ale ta umowa została odrzucona przez parlament, w związku z czym nie bardzo wiadomo, ile Wielka Brytania miałaby zapłacić z tytułu Brexitu ani nawet czy w ogóle miałaby zapłacić cokolwiek. Tymczasem po Brexicie nie płaciłaby już składki do Unii, więc i z tego punktu widzenia wcale nie musiałaby wyjść na tym źle. Myślę bowiem, że bardzo trudno byłoby zmusić Wielką Brytanię, by zrobiła coś, czego nie chce zrobić, zwłaszcza w sytuacji, gdy ma broń jądrową i specjalne stosunki ze Stanami Zjednoczonymi, których wojsko nadal przecież stacjonuje w Niemczech.

Skoro my to wiemy, to nie mogą tego nie wiedzieć niemieckie owczarki z Komisji Europejskiej i po tromtadrackich deklaracjach, że one „nigdy” i tak dalej, 11 marca ponownie przystąpiły do negocjacji, w następstwie których mamy oto zmodyfikowane porozumienie, które, gdy to piszę, ma zostać poddane w parlamencie brytyjskim pod głosowanie. Wcale nie jest wykluczone, że i to porozumienie zostanie odrzucone. W takim przypadku Wielka Brytania nadal pozostawałaby w unii celnej i wspólnym rynku, wszelako bez obowiązku podporządkowywania się coraz bardziej wariackim pomysłom Komisji Europejskiej.

Czegóż chcieć więcej?

Wygląda tedy na to, że „unik zrobił byk”, pokazując w ten sposób, że zależy mu na uzyskaniu jakiegokolwiek porozumienia. Chodzi nie tyle o to, by Wielką Brytanię do czegoś zmusić, tylko o umożliwienie zachowania twarzy niemieckim owczarkom, a zwłaszcza Franciszkowi Timmermansowi, który przymierza się do objęcia stanowiska przewodniczącego Komisji Europejskiej, więc pragnie przynajmniej pozoru sukcesu niczym kania dżdżu. W jego osobistym interesie jest, by Wielka Brytania opuściła Unię w ustalonym terminie, czyli w nocy z 29 na 30 marca br., bo w przeciwnym razie Brytyjczycy mogliby, a właściwie musieliby wystawić swoich kandydatów do Parlamentu Europejskiego.

Jest mało prawdopodobne, by pałali oni sympatią do Franciszka Timmermansa, który w tej sytuacji nie chce kusić losu ani przeciągać struny. Z polskimi deputowanymi, wśród których może być – a skoro może, to i będzie – wielu niemieckich agentów i pożytecznych idiotów, co to naprawdę wierzą w „Odę do radości”, może będzie łatwiej, chociaż i tu kosa może trafić na kamień, gdyby w majowych wyborach Polacy dali szansę Konfederacji.

Kandydaci na politycznych emerytów z Prawa i Sprawiedliwości niczego tam nie zwojują, ale bo też pisowskie Biuro Polityczne i Naczelnik Państwa nie po to ich tam wysyła, tylko gwoli robienia dobrego wrażenia, gdy przyjdzie do realizacji żydowskich roszczeń majątkowych, o czym 14 lutego br. przypomniał pan Michał Pompeo, domagając się przyspieszenia prac nad „kompleksowym ustawodawstwem”.

Stanisław Michalkiewicz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

- Advertisement -
- Advertisement -

Najnowsze

Stanisław Michalkiewicz: Zanim wrócimy do Stalinogrodu

– Panie Piperman, pan już wróciłeś ze szczytu klimatycznego w tym, jakże mu tam, Stalinogrodzie? – Panie Biberglanc, ja widzę, że pan spałeś całe 62...

Korwin-Mikke: Facebook usunął mi wpis. Szerzę „mowę nienawiści”

FaceBook usunął mi wpis – co zresztą jest zamykaniem wrót stajni, gdy konie już wyprowadzono, bo wpis był sprzed dwóch tygodni. Zablokował mi też...

Fakty i mity: Czy kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni?

Kiedy Janusz Korwin-Mikke mówił w ubiegłym roku, podczas debaty o konieczności wyrównywania płac w unioparlamecnie, że kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni dlatego, że są...

Olimpiada kłamców. Wybory wygrywają ci, którzy kłamią najwięcej

Kampanie wyborcze w demokracjach, to olimpiady kłamców. Wygrywają ci, którzy kłamią najwięcej i najbardziej przekonująco. Swoje rządy w Warszawie Rafał Trzaskowski rozpoczął od wycofywania się...

Rząd będzie handlował masłem? Prof. Gwiazdowski o socjalistycznych absurdach

Z profesorem Robertem Gwiazdowskim, ekspertem Centrum im. Adama Smitha, rozmawia Rafał Pazio. – W przyszłym roku ma być sporo podwyżek i nowych opłat. Najsłynniejsza to...

Nowa przewodnicząca CDU. Kontynuacja polityki Angeli Merkel

Wydaje się, że delegaci rządzącej w Niemczech partii wybrali nie tylko swoją nową przewodniczącą, ale też przyszłą kandydatkę do stanowiska kanclerza rządu RFN. Wybrali...

Łagodna rewolucja. Narodziny lemingradu

Trudności w opisie bieżącego życia politycznego, niejasnych i impulsywnych sympatii „elektoratu” wynikają po części z tego, że zaczynamy zapominać o PRL-u. Ta kraina zamienia...