5.5 C
Warszawa
sobota, 26 września, 2020

Kapryśna pogoda. Wielkanoc w kratkę [PROGNOZA POGODY]

Wreszcie poznaliśmy prognozy pogody na Święta Wielkiej Nocy w Polsce. Cały Wielki Tydzień zapowiada się ciepło i słonecznie, jednak już w lany...

Stanisław Michalkiewicz: Zanim wrócimy do Stalinogrodu

– Panie Piperman, pan już wróciłeś ze szczytu klimatycznego w tym, jakże mu tam, Stalinogrodzie?

– Panie Biberglanc, ja widzę, że pan spałeś całe 62 lata. To dłużej niż niedźwiedź brunatny, to się nadaje do Księgi Guinessa! Jakim znowuż Stalinogrodzie? To pan nie wiesz, że żadnego Stalinogrodu już nie ma, że nawet Stefan Michnik tego słowa już nie używa, tylko wszyscy znowuż mówią: Katowice.

– Panie Piperman, panu jak zwykle się wydaje, że pan jesteś wielki puryc, ale pan nie jesteś żaden puryc. Ja wcale nie spałem przez te 62 lata, tylko ja trzymałem rękę na pulsie i ja wiem, że już niedługo wszystko powróci do stanu poprzedniego. Nazwiska miast ulic też.

– Nu, a dlaczego wszystko powróci do stanu poprzedniego? Do jakiego? Do przedwojennego, czy późniejszego?

– Ja widzę, panie Biberglanc, że panu tylko żarty się trzymają. Pan naprawdę byłeś na szczycie klimatycznym w Stalinogrodzie, co go goje teraz nazywają Katowice? Pan byłeś i pan sobie żartujesz? Ja panu nie poznaję, ja chyba naprawdę zrobię do widzenia się z panem. Pan udajesz, że pan nie wiesz, że grozi nam katastrofa? A jak nam grozi katastrofa, to jak my mamy żartować?

– Panie Piperman, ja widzę, żeś pan się naczytał tego, jak mu tam – o, tego Michnika – i w dodatku we wszystko pan wierzysz. Pan jesteś kupiec czy panu już się zaczęło zgłupienie starcze? Michnik przecież pisze, a nawet jak on sam nie pisze, to on każe pisać głupim gojom tak, żeby inne goje myślały, że to naprawdę. Pan nie słyszałeś o fakty prasowe, co to odkrył nieboszczyk Geremek? Jak pan słyszałeś, to powinieneś pan wiedzieć, że z tą katastrofą to fakty prasowe, żeby wywołać zbiorowe hipnoze. Ony, znaczy się głupie goje, już popadły w hipnoze i taki pan Betlejewski, co to tęsknił za Żydem, opowiada na mieście, że 40 tysięcy umarło od smogu. Że głupie goje w takie rzeczy wierzą, to jasne – od tego ony są – ale żeby pan?

– Panie Biberglanc, ja to wszystko wiem i ja wcale nie o smogu, bo ten cały smog, to dla głupich gojów. Jak ja mówię, że nam grozi katastrofa, to nie od smogu, tylko od półtora stopnia.

– Jakiego półtora stopnia, panie Piperman? Pan byłeś u doktora? Pan chyba masz gorączkę!

– Panie Biberglanc, ja nie mam gorączkę, ja tylko powtarzam, co ony pisały, że w Stalinogrodzie, no niech panu będzie, że w Katowicach uradziły, że nie dopuszczą, żeby temperatura na świecie nie wzrosła więcej jak półtorej stopnia. Uradziły tak czy nie?

– Nu, uradziły – no i co?

– A dlaczego ony nie uradziły, że ony nie dopuszczą, żeby temperatura na świecie nie wzrosła nawet o jedną kreskę?

– Jakby miała nie wzrosnąć o jedną kreskę, to ony by nic nie uradziły, panie Piperman!
O, ony by nie uradziły? Ja widzę, że to pan zaczynasz wierzyć w te głupoty! Pan tu mnie wysyłałeś do doktora, a to panu trzeba tam pójść! To pan nie wiesz, że te wszystkie stopnie to tylko dla limitów? A?

– Nu, ja wiem, że ony dla limitów – ale dlaczego to ma być katastrofa, że półtora stopnia, a nie nic?

– A dlatego, że jakby było nic, to by było więcej większych limitów tego, jak mu tam – o, tego, tfy! – gazu. A jak by było więcej większych limitów, to jak pan myśli? Kto by tych limitów głupim gojom sprzedawał, żeby ony sze czeszyły, żeby ony machały rękami i wołały: yes! yes! yes! – jak pan myszlisz, panie Biberglanc?

– Nu, wiadomo, że starsi i mądrzejsi. Zaraz zaraz, panie Piperman, bo ja już chwytam. To rzeczywiście katastrofa, że aż o półtora stopnia! Gdyby tam uradziły na zero stopni, to i ja byłbym wielki puryc i pan byłbyś wielki puryc. Ajajajajajajaj! A to paskudniki! Co im szkodziło odjąć półtora stopnia? Gdyby jeszcze to coś ich kosztowało, a to przecież nic ich nie kosztuje! Ajajajajajajaj!

– No to pan teraz rozumisz, dlaczego Michnik zaczął prześwietlać tego, wi hajst der goj? – a, tego Solorza, a skąd on ma banki, a skąd on ma telewizje, a skąd to, a skąd tamto…

– Nie, ja nic nie rozumię co ma Solorz do półtora stopnia?

– To, że my teraz już nie możemy czekać, a jak my nie możemy czekać, to my musimy już teraz wszystkich prześwietlić, żeby ony same sze wyszlamowały, żeby ony sze czeszyły, że ony żywe i zdrowe – chociaż tylko w skarpetkach. Michniku musiał takie rzeczy kazać sam Soros, no a on – to pan wisz, a ja rozumię. Do tej pory to i on nie ruszał tych wszystkich miliarderów, ale skoro w Stalinogrodzie uradziły aż półtora stopnia, to już nikt nie może być po żadnym parasolem – czy on z WSI, czy nie z WSI. Ony do tej pory mogły sobie dokazywać, ale to już koniec. Teraz to najpierw Michnik, potem niezawisłe sądy, a na końcu – sekwestrator.

– No to ja teraz już rozumię, po co tu przyjechał pan Daniels. Już on tam dopilnuje, żeby i dobra zmiana wszystko przygotowała, jak sze należy, i Michnik, i niezawisłe sądy, i sekwestratory. A przede wszystkim Amerykany. Pan pamiętasz, jak ta cała pni Żorżeta pogroziła palcem, gdy tylko głupie goje z dobrej zmiany spróbowały podnieść rękę na telewizję, co to ją kupił pan Dawid Zaslaw? A jak ona pogroziła palcem, to i Departament Stanu też zaraz pogroził, a głupie goje Departamentu Stanu boją sze jak ognia.

– No widzisz pan, panie Biberglanc, że nasz 30-letni plan przywrócenia tu stanu poprzedniego – ale nie z Generalnej Guberni, tylko tego wcześniejszego, co to „wasze ulice, nasze kamienice” – właśnie wchodzi w fazę. Głupie goje już zostały wytresowane do palenia chanuki, a teraz będą tresowane w innych sprawach, aż się nauczą chodzić przed nami na zadnich nogach, czcić holokaustu, zdejmać czapki, schodzić z chodników – no i brać pożyczki na wysoki procent z tego, co my sobie weźmiemy w ramach roszczeń – bo wtedy bez pożyczek to żaden z nich długo nie pociągnie. To jest nasza odpowiedź na klimatyczne katastrofe.

– Nu, ja teraz rozumiem, ja teraz podziwiam – ale co ma z tym wspólnego Stalinogród?

– Jak to co? Jak my przywracamy stan poprzedni, to czy nie powinny być też przywrócone poprzednie nazwiska i miast i ulic? W Warszawie już niezawisły sąd poprzywracał wszystko, jak się należy, bo ten – wi hajst der goj? – a, ten Trzaskowski, zrobi wszystko, co będzie trzeba, tak samo, jak i inne goje. Ony teraz będą świętowały, to niech ony sobie świętują, bo jak ony są w nirwanie, to ony nie wiedzą, co sze dżeje. A po co ony mają wiedzieć takie rzeczy? Nie wystarczy, że my wiemy?

Stanisław Michalkiewicz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

- Advertisement -
- Advertisement -

Najnowsze

Stanisław Michalkiewicz: Zanim wrócimy do Stalinogrodu

– Panie Piperman, pan już wróciłeś ze szczytu klimatycznego w tym, jakże mu tam, Stalinogrodzie? – Panie Biberglanc, ja widzę, że pan spałeś całe 62...

Korwin-Mikke: Facebook usunął mi wpis. Szerzę „mowę nienawiści”

FaceBook usunął mi wpis – co zresztą jest zamykaniem wrót stajni, gdy konie już wyprowadzono, bo wpis był sprzed dwóch tygodni. Zablokował mi też...

Fakty i mity: Czy kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni?

Kiedy Janusz Korwin-Mikke mówił w ubiegłym roku, podczas debaty o konieczności wyrównywania płac w unioparlamecnie, że kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni dlatego, że są...

Olimpiada kłamców. Wybory wygrywają ci, którzy kłamią najwięcej

Kampanie wyborcze w demokracjach, to olimpiady kłamców. Wygrywają ci, którzy kłamią najwięcej i najbardziej przekonująco. Swoje rządy w Warszawie Rafał Trzaskowski rozpoczął od wycofywania się...

Rząd będzie handlował masłem? Prof. Gwiazdowski o socjalistycznych absurdach

Z profesorem Robertem Gwiazdowskim, ekspertem Centrum im. Adama Smitha, rozmawia Rafał Pazio. – W przyszłym roku ma być sporo podwyżek i nowych opłat. Najsłynniejsza to...

Nowa przewodnicząca CDU. Kontynuacja polityki Angeli Merkel

Wydaje się, że delegaci rządzącej w Niemczech partii wybrali nie tylko swoją nową przewodniczącą, ale też przyszłą kandydatkę do stanowiska kanclerza rządu RFN. Wybrali...

Łagodna rewolucja. Narodziny lemingradu

Trudności w opisie bieżącego życia politycznego, niejasnych i impulsywnych sympatii „elektoratu” wynikają po części z tego, że zaczynamy zapominać o PRL-u. Ta kraina zamienia...