5.5 C
Warszawa
wtorek, 22 września, 2020

Kapryśna pogoda. Wielkanoc w kratkę [PROGNOZA POGODY]

Wreszcie poznaliśmy prognozy pogody na Święta Wielkiej Nocy w Polsce. Cały Wielki Tydzień zapowiada się ciepło i słonecznie, jednak już w lany...

Znak naszych czasów, ostrzeżenie czy spisek wrogów naszej cywilizacji?

Zaktualizowany:

Gdy w Wielkim Tygodniu płonęła w Paryżu katedra Notre Dame, z miejsca pojawiły się kontrowersje i spekulacje na temat przyczyny pożaru: celowe podpalenie czy nieszczęśliwy zbieg okoliczności; znak naszych areligijnych czasów, ostrzeżenie czy spisek wrogów naszej cywilizacji.

Przyczyn pożaru pewnie długo, a może nigdy nie poznamy, natomiast na pewno do myślenia dają niektóre zachowania, które obserwujemy już po ugaszeniu ognia. Okazało się, że w niespełna miesiąc na odbudowę świątyni zebrano w ramach całkowicie dobrowolnych wpłat ponad 1 mld euro.

Kwota ogromna, za którą dałoby się wybudować kopię katedry Notre Dame od podstaw, a może nawet kilka takich kopii. Słynny i bodajże najwyższy na świecie bo 829-metrowy wieżowiec Burdż Chalifa w Dubaju, który budowano pięć lat, kosztował 1,5 mld dolarów, czyli ok. 1,35 mld euro.

W Chinach w 15 dni potrafią wybudować 30-piętrowy budynek, w 10 lat zbudowano tam największy na świecie, bo 55-kilometrowy most, a bogaci Chińczycy w ekspresowym tempie budują sobie repliki słynnych światowych budowli, jak np. Biały Dom, opera w Sydney, Wieża Eiffla, Koloseum czy Tower Bridge – z tym, że repliki te są czasami dwa razy większe od oryginału.

A w Europie, mając miliard euro, przedstawiciele rządowych instytucji biadolą, że potrzeba wiele lat na odbudowę kościoła, a architekci i historycy apelują nawet do francuskiego premiera i prezydenta, by nie spieszyli się z odbudową, aby „na szybko wybrany projekt rekonstrukcji Notre Dame” nie okazał się „potwornym błędem, na który przez stulecia będą musieli patrzeć paryżanie”.

Co z tą odbudową?

Wydawać by się mogło, że odbudowa zabytku polega na jego odtworzeniu w kształcie sprzed zniszczenia – zwłaszcza w sytuacji, gdy zapewne nie brakuje dokumentacji pozwalającej dokładnie zrekonstruować budowlę. Stare Miasto w Warszawie, zniszczone w 90 proc. przez niemieckich kulturträgerów, odbudowano na podstawie uboższej dokumentacji; odbudowywano także zniszczone zabytki w innych miastach, np. w Dreźnie.

Tymczasem dzisiaj w sytuacji, gdy chodzi o odbudowę symbolicznej dla chrześcijaństwa katedry, okazuje się, że odbudowa może być kreatywna, a znając ducha naszych czasów, dość łatwo wyobrazić sobie, w którym kierunku ta kreatywność zostanie skierowana. Francuski premier, Edouard Philippe, bardzo wyraźnie zakomunikował że francuskie władze są otwarte na wszystkie rozwiązania architektoniczne, w tym nowoczesne.

Szef rządu nie wykluczył nawet całkowitego zlikwidowania iglicy, a niektórzy architekci już mnożą koncepcje nowej iglicy, „odpowiadającej wyzwaniom naszej epoki”. Trudno dziwić się takiemu mnożeniu koncepcji, skoro ta iglica, która została zniszczona w wyniku pożaru, była strzelistą wieżą zwieńczoną krzyżem, a co jak co, ale chrześcijański krzyż na pewno nie odpowiada wyzwaniom naszej epoki.

Mały ateusz

W Polsce wie to nawet jakiś siódmoklasista Mikołaj, o którego bohaterskim ściąganiu krzyża w szkolnej klasie rozpisywało się niedawno opolskie wydanie „Gazety Wyborczej”. Mikołaj ściągnął krzyż, ponieważ nie wierzy w Boga i jest przeciwko instytucji Kościoła – a nawet odkrył, że ktoś taki jak on to „antyteista”.

Nikt biednemu dziecku nie powiedział jeszcze, że już dawno na takich jak on wynaleziono bardziej zgrabne określenie; nie powiedział mu tego nawet jego tata, który jednak zdążył chłopca nauczyć, że „w religii nie ma logiki” (jednak Marks, mówiąc o religii jako opium dla ludu, był bardziej finezyjny niż dzisiejsi „antyteiści”).

Ale jeszcze nie wyjaśnił mu zapewne, że nie ma też logiki w zwalczaniu czegoś, czego przecież nie ma, i przeszkadzaniu innym w kultywowaniu wiary, która niewierzącemu w niczym nie przeszkadza. Ale może już niedługo taka „antyteistycza” logika będzie logiką demokratycznego państwa prawa – wszak pan Biedroń, lider partii Wiosna, zapowiedział, że jesienią złoży projekt nowelizacji kodeksu karnego, który znosi art. 196 o obrazie uczuć religijnych.

Co ciekawe, całkiem niedawno, bo zaledwie kilka tygodni temu, pan Śmiszek, także jeden z liderów partii Wiosna i – tfu!… – partner pana Biedronia, publicznie zapowiadał, że ta sama Wiosna „wprowadzi takie przepisy, że każdy homofob, który żeruje na najniższych instynktach i zagraża bezpieczeństwu osób LGBT, zostanie ukarany, z więzieniem włącznie.

Niezależny sąd i niezależna prokuratura będą mogły wszczynać postępowania karne przeciwko homofobom”. Czyli uczucia religijne będzie można obrażać, ale o osobach homo będzie można mówić jak o nieboszczykach, tzn. dobrze albo wcale. Piszę, póki jeszcze można, ponieważ, kto wie, może na jesieni nawet takie porównanie będzie żerowaniem na najniższych instynktach zagrażających LGTB.

Ponure wizje

A skoro w katolickiej Polsce dzieją się takie rzeczy, to co dopiero w laickiej Francji! Dlatego w Paryżu w Wielkim Tygodniu krzyż na iglicy katedry musiał się zapalić i upaść zniszczony na ziemię, by dzisiejsi decydenci, mając miliard euro na koncie, mogli zastanawiać się, jaki to nowy symbol odpowiadający naszym czasom (tęczę, półksiężyc, koło zębate?) umieścić na odbudowanej katedrze Notre Dame.

Podczas kiedy francuski rząd szuka pomysłu na odbudowę dachu i iglicy Notre Dame, już pojawiły się – jak donoszą media – pierwsze projekty „odbudowy” dachu katedry – przykładowo: jedno z biur architektonicznych zaproponowało zamiast dotychczasowego dachu… szklarnię (!), w której – jakżeby inaczej – edukacja ponad wszystko: dzieci mogłyby uczyć się o przyrodzie. W miejscu spalonej iglicy miałaby stanąć nowa – wypełniona ulami dla 200 tys. pszczół. Jeszcze inni proponują dach w kształcie płonących płomieni (ale WTC nie odbudowali z wbitym we frontową ścianę modelem samolotu) lub iglicę w kształcie statku kosmicznego. Wszystko po to, by sprostać wyzwaniom naszej epoki.

Te współczesne opisy „odbudowy” paryskiej katedry bardzo pasują do wizji Anny Katarzyny Emmerich dotyczącej różnych destrukcyjnych działań wyznawców „światła, miłości i ducha”, którzy tak budowali, przebudowywali i odbudowywali, aby nic nie zostało ze starego porządku w imię budowy nowego ładu: „Gdy patrzyłam na burzących, zachwycała mnie ich wielka zręczność. (…) Nic nie waliło się samo. Nie robili hałasu. Na wszystko zwracali uwagę, uciekali się do wszelkich rodzajów podstępów i kamienie wydawały się często znikać w ich rękach.

Niektórzy z nich ponownie budowali; niszczyli to, co było święte i wielkie, a to, co budowali, było próżne, puste i powierzchowne. Np. wynosili kamienie z ołtarza i budowali z nich schody wejściowe (…)”. A najciekawsze w tym wszystkim jest, że w trakcie współczesnej ofensywy „antyteistów” papież Franciszek uznał za istotne, by ogłosić i tak mocno zdezorientowanym wiernym, iż chrześcijanie przez dwa tysiące lat źle odmawiali „Pater Noster” i czas byłoby to zmienić tak samo jak system ekonomiczny, gdyż ten obecny jest katastrofalny.

I papież wcale nie skrytykował systemu Korei Północnej, Tanzanii czy Wenezueli, nie skrytykował komunizmu, socjalizmu czy nawet banksterstwa. Papież uznał, że „kruchy stan naszego wspólnego domu to przede wszystkim rezultat modelu ekonomicznego realizowanego zbyt długo. To model zachłanny, nastawiony na zysk, mający ograniczony horyzont i oparty na iluzji nieograniczonego wzrostu gospodarczego”.

A przecież wizja nieograniczonego wzrostu gospodarczego to bardzo romantyczne, a zarazem poparte empirią przekonanie, że gospodarka nie jest grą o sumie zerowej, że ciągły postęp i wzrost jest możliwy, bo przecież nikt nie zaprzeczy, że po kilku tysiącach lat cywilizacji ludzkiej jesteśmy pod względem wzrostu gospodarczego wyżej niż kiedykolwiek, a Ziemia żywi ponad 7 miliardów stworzeń ludzkich, czyli – jak ktoś uczony policzył – więcej niż wcześniej w całej historii żyło w sumie na tej Ziemi wszystkich ludzi. Czyżby rynek i kryterium zysku znowu po raz kolejny nie odpowiadały wyzwaniom naszej epoki?

Krzysztof M. Mazur

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

- Advertisement -
- Advertisement -

Najnowsze

Stanisław Michalkiewicz: Zanim wrócimy do Stalinogrodu

– Panie Piperman, pan już wróciłeś ze szczytu klimatycznego w tym, jakże mu tam, Stalinogrodzie? – Panie Biberglanc, ja widzę, że pan spałeś całe 62...

Korwin-Mikke: Facebook usunął mi wpis. Szerzę „mowę nienawiści”

FaceBook usunął mi wpis – co zresztą jest zamykaniem wrót stajni, gdy konie już wyprowadzono, bo wpis był sprzed dwóch tygodni. Zablokował mi też...

Fakty i mity: Czy kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni?

Kiedy Janusz Korwin-Mikke mówił w ubiegłym roku, podczas debaty o konieczności wyrównywania płac w unioparlamecnie, że kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni dlatego, że są...

Olimpiada kłamców. Wybory wygrywają ci, którzy kłamią najwięcej

Kampanie wyborcze w demokracjach, to olimpiady kłamców. Wygrywają ci, którzy kłamią najwięcej i najbardziej przekonująco. Swoje rządy w Warszawie Rafał Trzaskowski rozpoczął od wycofywania się...

Rząd będzie handlował masłem? Prof. Gwiazdowski o socjalistycznych absurdach

Z profesorem Robertem Gwiazdowskim, ekspertem Centrum im. Adama Smitha, rozmawia Rafał Pazio. – W przyszłym roku ma być sporo podwyżek i nowych opłat. Najsłynniejsza to...

Nowa przewodnicząca CDU. Kontynuacja polityki Angeli Merkel

Wydaje się, że delegaci rządzącej w Niemczech partii wybrali nie tylko swoją nową przewodniczącą, ale też przyszłą kandydatkę do stanowiska kanclerza rządu RFN. Wybrali...

Łagodna rewolucja. Narodziny lemingradu

Trudności w opisie bieżącego życia politycznego, niejasnych i impulsywnych sympatii „elektoratu” wynikają po części z tego, że zaczynamy zapominać o PRL-u. Ta kraina zamienia...